Słowo na Kwiecień 2013

“Jezus rzekł do niej: “Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: “Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu.” (J 20,16)

 

Każde Słowo jest słowem życia, które daje Życie naszemu życiu. “Moje słowo”, mówi Jezus, “jest Duchem i Życiem” (por. J 6,33).

To Słowo, które odnosi się do spotkania Jezusa Zmartwychwstałego z Marią Magdaleną ma moc “wskrzeszenia zmartwych”, to znaczy, przejścia ze śmierci do życia! Rzeczywiście, Jezus umarł “za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia”, jak mówi Święty Paweł w Liście do Rzymian 4,25.

Innymi słowy, zmartwychwstanie Jezusa nie jest wydarzeniem z przeszłości, ponieważ On żyje! I On “jest ten sam dziś, wczoraj i zawsze!” (Hbr 13,8). Ja, jak Paweł, Maria Magdalena, Piotr, Tomasz, uczniowie z Emaus i ty możemy i potrzebujemy spotkać Go, doświadczyć mocy Jego zmartwychwstania, które czyni z nas nowe stworzenia.

On chce nas spotkać osobiście. On zna Cię jak nikt, jest “bliższy nam niż my sami sobie”, jak mówi Święty Augustyn. Ile głębokich emocji budzi się w nas na określenia z Psalmu 139: “Panie, przenikasz i znasz mnie. Z daleka przenikasz moje zamysłyTy ogarniasz mnie zewsządGdzież się oddalę przed Twoim duchem? Gdzie ucieknę od Twego oblicza?Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Oczy Twoje widziały me czyny. Zbadaj mnie, Boże, i poznaj me serce; skieruj mnie na drogę odwieczną!”.

On mnie kocha, umarł za mnie, aby żyć w Nim, przez moc Jego zmartwychwstania, nowym życiem, i dlatego On wzywa mnie po imieniu!

“Jezus rzekł do niej: “Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: “Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu.” (J 20,16)

Każdy z nas może zastąpić imię Maria swoim własnym imieniem: “Henryk”, “Jan”, “Antoni”, “Franciszek”, “Eloisa”, “Klara”…

On mnie kocha, On mnie wzywa, On umarł za mnie, abym ja przeżywał w pełni moje istnienie, wyjątkowe, nowe, i abym wziął w posiadanie moje “imię”. “Imię” w hebrajskim wyraża misję, szczególne, jedyne posłanie. Kiedy na przykład “Abram” (co znaczy “szlachetny”) otrzymuje powołanie, Pan zmienia jego imię na Abraham, co znaczy “ojciec wielu narodów”, ponieważ jego wiara uczyniła jego potomstwo liczniejszym niż gwiazdy na niebie (por. Rdz 17, 4nn).

Tak samo, Jakub (co znaczy uratowany przez piętę) zostaje później Izraelem (mocny w walce z Bogiem), ponieważ wiedział jak uzyskać błogosławieństwo Pana przez swoją siłę i wytrwałość (por. Rdz 32, 23 nn). Tak samo również Szymon, prosty rybak, stał się “Piotrem”, “skałą”, na której Jezus zbuduje swój Kościół (por. Mt 16, 18).

“Imię” po hebrajsku było również znakiem “wyłącznej własności”. Dlatego jedynie pan mógł nadać imię rzeczom i “niewolnikom”, których posiadał.

Podczas stworzenia na przykład, człowiek jest wezwany aby nadać imię wszystkim stworzeniom, ponieważ jest postawiony jako pan stworzenia, które ma mu być poddane.

W końcu, jeszcze w Księdze Rodzaju, zauważa się moc stwórczą “powołania” Boga, który z nicości powołuje do życia wszystkie rzeczy.

“Jezus rzekł do niej: “Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: “Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu.” (J 20,16)

W wezwaniu “Mario”, Pan dokonuje nowego stworzenia, budząc w Marii cały potencjał “nowego życia”, które On daje, posyłając ją do nowej misji: “Natomiast udaj się do moich braci”… i ona poszła głosić: “widziałam Pana!” (por. J 20, 17-18).

On, który “poniósł za nią wysoką cenę”, przez swoją krew i przez swoje zawierzenie na krzyżu, łączy swoje zmartwychwstanie i obleka ją Swoją Chwałą. Dlatego nie nazywa jej Marią Magaleną (imieniem z przeszłego życia w grzechu i prostytucji), ale Marią, imieniem Najświętszej Matki, ponieważ “Miłość zakrywa wiele grzechów” (1 P 4,8). Znaczącym jest, że ona jest pierwszą osobą, która spotyka Chrystusa Zmartwychwstałego i “widzi” Pana, ponieważ Słowo mówi: “Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą!”(Mt 5,8).Innymi słowy, ukazanie się Marii i wezwanie jej po imieniu oznacza powiedzenie: teraz ty, przez moją śmierć i zmartwychwstanie, jesteś nowym stworzeniem, czystym i świętym, “jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem! To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe… On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą.” (2 Kor 5, 17.21). Ukazanie się Marii Magdalenie i nazwanie jej “Marią!” to znaczy powiedzieć “gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20).

“Jezus rzekł do niej: “Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: “Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu.” (J 20,16)

Jak zatem żyć tym Słowem?

Przyjmując nowe życie, które Zmartwychwstały nam przekazuje, ostatnią przyjaźń, której nam udziela, relację osobistą do której On nas zaprasza, nazywając nas po imieniu i przyjmując “moc z góry”, przez którą nas posyła, aby głosić Jego zmartwychwstanie!

Jak Paweł, który spotykając Pana Żywego, usłyszał wezwanie po imieniu i posłanie, aby głosił światu, potrzebujemy stale zapominać o tym, co jest za nami, i o grzechu, który nas ogarnia, aby obrać ścieżkę do celu, który jest nam proponowany, a nagrodą powołania z góry jest życie wieczne, które na nas czeka (por. Flp 3,13nn).

Tak właśnie zrobił Rogerio, który doświadczając mocy zmartwychwstania Jezusa, zostawił życie przestępcze i narkotyki, aby zanieść do przyjaciół nowinę o Chrystusie Zmartwychwstałym, wdrażając w swojej parafii Talitha Kum, gdzie udało mu się dotrzeć w dwa lata do 1300 młodych!

W ten sposób Rogerio, po 10 latach narkotyzowania się i życia w ateizmie marksistowskim, miał łaskę “zobaczenia” Jezusa żywego w Eucharystii i usłyszał wezwanie po imieniu. “Czułem się ogarnięty i zanurzony przez nieskończoną miłość. On nie patrzył na moje grzechy, ani nie oskarżał mnie w powodu moich win. Jedynie mnie kochał i wezwał mnie po imieniu, głosem najbardziej łagodnym i pełnym władzy, i powiedził mi: Rogerio, przyjdź, i pójdź za mną!”. Dziś Rogerio jest Księdzem Rogerio w Przymierzu Miłosierdzia i ewangelizuje w Polsce, poruszony przez moc tego spojrzenia, tego głosu. On żyje, On Ciebie kocha, wzywa Cię, posyła Cię! On jest naszą Paschą!

 

O. Henrique