Tak, mogę głośno powiedzieć ze jestem”chodzącym Cudem”

Mając niespełna 10 lat zaczęłam bardzo chorować, kilka razy do roku przechodziłam zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc… Łapałam wszystko co się dało… Zaczęto mnie więc początkowo leczyć na astmę oskrzelowa, Trwało to około 8 lat. Efektów tego leczenia nie było żadnych, oprócz tego ze faszerowano mnie cały czas wziewami na bazie sterydów…  Na jakiś czas wszystko się jakby uspokoiło do czasu, kiedy pewnego dnia zaczęłam się strasznie zwijać cokolwiek zjadłam, cokolwiek wypiłam… Lekarze niestety przez pewien czas nie byli w stanie zdiagnozować co tak naprawdę mi dolega… Dlatego mój organizm zaczął stopniowo przyzwyczajać się do bólu jaki mi towarzyszył…

Kilka lat temu kiedy już naprawdę było ciężko, poszłam prywatnie do endokrynologa który powiedział ze mam celiakie i dodatkowo moje jelita są w takim stanie ze jeśli nie podejdę poważnie do mojej diety to jeszcze przed 30stką mogę doprowadzić że będę mieć żywienie pozajelitowe, nie zapomnę tego momentu kiedy lekarz mi to powiedział, czułam się strasznie, jakby mnie ktoś przyparł do ściany. W miarę możliwości stosowałam się do diety, brałam zalecane leki… Nie czułam aby to mi jakoś pomagało, oprócz tego ze nie mogłam jeść bardzo dużo produktów, to nie czułam jakiejkolwiek poprawy. 1.5 roku temu kiedy znowu zaczęło się to wszystko jakby od początku…

Kolejny raz poszłam na badania, okazało się ze celiakia na która tyle czasu się leczyłam tak naprawdę została źle zdiagnozowana… Owszem jelita były w złym stanie, ale tak naprawdę to zdiagnozowano u mnie Haschimoto… Znowu trzeba było zmienić dietę bo w miedzy czasie doszła mi nietolerancja białka zwierzęcego, cukru, glutenu itp… Ogólnie to mogłam jeść tylko warzywa i hormony na tarczyce to by było wszystko… Możecie sobie wyobrazić jaka miała huśtawkę nastrojów, stany depresyjne towarzyszyły mi chyba co tydz… Aż do momentu kiedy poszłam na 2-dniowe rekolekcje z O. Antonello i o.Enrique 23/24 lipca… Znajoma jak zwykle mnie namawiała parę dni żebym poszła z nią, mówiła ze będzie fajnie ze będą  wykłady i na koniec msza z modlitwa o uzdrowienie… W sobotę podczas pierwszego dnia rekolekcji po raz pierwszy chyba w życiu powiedziałam Panu Bogu, że się poddaje że wymiękam,nie daje rady z tym wszystkim i niech sam się tym wszystkim zajmie…

Podczas mszy z modlitwa o uzdrowienie czułam się jakoś dziwnie ale do końca nie potrafię opisać co się działo, jakoś tak ciepło mi ogólnie było… Po zakończeniu jak zwykle pojechałam do domu, po takiej mszy jakbym miała naładowane baterie na maksa. Podczas drugiego dnia rekolekcji na początku była 2 godz. konferencja następnie modlitwa… Wszyscy którzy tam byli mieli zamknąć oczy oddać Panu Bogu to wszystko z czym nie  dajemy sobie rady, rożne reakcje były był śmiech, płacz, mówienie językami, spoczynek w duchu… Takiego spoczynku dostałam 2 razy będąc w tym miejscu, kiedy miałam go drugi raz, poczułam jakby ktoś mi położył dłoń na szyi i na brzuchu, po czym kiedy się ocknęłam czułam niesamowite ciepło w tych miejscach. Wiedziałam już co się stało, podeszłam do znajomej i powiedziałam Asia, Pan Bóg mnie właśnie uzdrowił… Uśmiechnęła się i powiedziała tylko „serio? ” Kiedy rekolekcje się zakończyły poszłam do znajomych powiedziałam im co się stało po czy powiedzieli no to „chodź sprawdzimy Cie” mieli na obiad wówczas pyzy,sos i mięso… Wszystko to czego mój organizm kategorycznie nie tolerował…gluten,mięso, jakiś sos…

Usiadłam przed tym talerzem i powiedziałam” kurczę,może jednak nie…” Znajomy spojrzał na mnie i zapytał czy wierze odp tak… Zapytał ponownie czy wierze i miałam odp całym zdaniem na głos… Odp tak wierze,ze Pan Bóg dziś uzdrowił moja tarczyce i jelita… Po czym zjadłam obiad i nic… żadnych objawów… bóli brzucha, zatkanych zatok, ognisk zapalnych na głowie, suchej skory zupełnie nic…  Na drugi dzień na własna odpowiedzialność odstawiłam hormony… 17 września miałam robione badania które potwierdzają ze jestem całkowicie zdrowa…

Tak,mogę głośno powiedzieć ze jestem”chodzącym Cudem”
Chwała Panu!! 😀

Kinga, 28 lat
Rekolekcje z modlitwą o uzdrowienie, Poznań