Znikło uczucie pustki. To naprawdę niesamowite.

Witam,

Z tej strony Edyta, i tak, chciałabym się podzielić moim świadectwem po warsztatach. Byłam jedną z tych osób, która chciała powiedzieć, ale jakoś się nie odważyła (a o ten dar m.in prosiłam ducha świętego).

Więc czynię to teraz:

Odkąd pamiętam swoje życie, zawsze towarzyszyło mi silne postanowienie że będę sobie radzić sama. Życie doświadczyło mnie wielokrotnie, i za każdym razem, po każdym doświadczeniu moje przekonanie o konieczności radzenia sobie samej umacniało się. Zawsze byłam „zosią samosią”, zawzięłam się i postanowiłam wszystkim pokazać że sama dam sobie radę. Wychowałąm się w tradycyjnej katolickiej rodzinie, tzn takiej gdzie rodzice wyganiali dzieci do kościoła, ale sami chodzili różnie. Z naciskiem na słowo „chodzili” bo to tak wyglądało, a życie mojej rodziny dalekie było od ideału. Chodziłam do kościoła, ale nic nie rozumiałam, coraz mniej czułam…

Jak już wspomniałam różne, często ciężkie i też tragiczne doświadczenia życiowe umacniały moją zawziętość, chęć samodzielności. W końcu uzbierało się tego tyle, że od dłuższego czasu nie mam sił, po prostu zwyczajnie jestem zmęczona. Zaczęłam szukać: różne kursy, warsztaty…Moja frustracja narastała. Obecne w miom życiu był niepokój, ból ogromny, tak że pojawiały się myśli o śmierci, pustka, i ogromna tęsknota nie wiadomo za czym.

Ostatnio zaczęłam myśleć o tym, że nie chcę już tak żyć, nie chcę sobie radzić sama, nie chcę bólu, pustki. Dotarło do mnie i nawet pomyśłałam ostatnio, że potrzebuję OJCA, przy którym mogłabym się rozpaść na kawałki i który by mnie poukładał na nowo, bo moje pomysły na życie nie dają mi radości i poczucia spełnienia.

I koleżanka powiedziała mi o rekolekcjach Talitha…Przyjechałam do Krakowa…

Rozpadłam się na kawałki… Myślę że BÓG mnie poskłada na nowo, daję czas temu…Najważniejsze jest to, że nie czuję już ogromnego ciężaru, znikło uczucie pustki. To naprawdę niesamowite.

Wiem, że pewnie jeszcze długa droga przede mną, ale nie boję się

Czuję ogromną wdzięczność do WAS, do BOGA, że mogłam uczestniczyć w warsztatach. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam obecności BOGA, tego że jestem kochana taka jaka jestem i nie muszę na tą miłość niczym sobie zasłużyć.

Przypomniały mi się słowa mojej babci, która już nie żyje, kobiety bardzo doświadczonej przez życie. Chodziłam chyba do podstawówki, kiedy to usłyszałam z ust babci, wtedy śmiałyśmy się z siostrami z tego.

Babcia, siedząc przy stole, tak mimochodem powiedziała: „Życie bez Boga, to nie jest życie”.  Teraz wiem, że miała rację.

Dziekuję za zaproszenie na wtorkowe spotkanie, ale z racji dużej odległości nie będę uczestniczyć. Bliżej mi do Warszawy i może tam się zgłoszę.. 🙂

Ale jeżeli na spotkaniu będziecie przedstawiać swoje świadectwa, to będę wdzięczna za odczytanie tego maila:)

Pozdrawiam serdecznie,

Edyta
Talitha Kum, Kraków