Świadectwa

SZCZESC BOZE, WITAJCIE KOCHANI! Bóg zapłać za to wszystko co dla nas zrobiliście w ten weekend! Dzięki Waszej pomocy, otwartości serc i modlitwie Jezus miał otwarte pole do działania w nas, Duch Święty przychodził z mocą, a Maryja przytulała… emocje, doświadczenie obecności Boga i ogień Miłości zalewał nasze serca. Dziękuję w imieniu swoim i mojego męża Stefana. To wszystko co chciałabym Wam powiedzieć zajęło by bardzo dużo czasu, może będzie jeszcze okazja, by raz jeszcze Wam z całego serca podziękować. Mam taką nadzieję mimo tego że dzieli nas 70 km… jednak ja już za Wami tęsknię, za tą radością dzielenia się Bożą Miłością. Pamiętam o Was też w modlitwie i proszę pamiętajcie też i Wy o nas ❤ Wszystko na chwałę Boża AMEN! ZOSTAŃCIE Z BOGIEM i mam nadzieję że kiedyś… DOZOBACZENIA! KASIA

 

Nie miałem odwagi na żywo przed wszystkimi to napiszę tutaj 😉 Dziękuję wszystkim zaangażowanym (fizycznie i duchowo) w prowadzenie warsztatów, a w szczególności osobie (osobom?) odpowiedzialnej za kanapki – jesteś moim bohaterem. Zdecydowanie miażdżące przeżycie, dokładnie to czego potrzebowałem, choć o tym nie wiedziałem. Teraz chyba rozumiem dlaczego nie było planu 😛

Pozdrawiam gorąco, Kuba

 

Talitha odmieniła moje życie. Odwróciła je o 180 stopni. Wcześniej starałem się poznawać Boga na własną rękę, popełniłem wiele błędów w życiu, zaufałem niewłaściwym ludziom, potem się wycofałem z życia i jak rozbitek czekałem na pomoc. To co się działo podczas rekolekcji było zaproszeniem do czegoś nowego, nieznanego, do przeżywania czasu z Bogiem głębiej. Pamiętam jak osoba ze wspólnoty zaproponowała mi udział w Talicie, zachęcił mnie plakat i postanowiłem się tam udać. Wcześniej ta osoba zaprosiła mnie do wspólnoty, a ona objęła mnie opieką modlitewną i grzech z którym zmagałem się ponad 20 lat przestał istnieć. To mnie dodatkowo zmotywowało do wyjazdu. Nie byłem w stanie tego zrobić, na szczęście w tej podróży nie byłem sam. Coś mnie umacniało w tym postanowieniu wyjazdu, gdy dotarłem na miejsce zdałem sobie sprawę, że jeszcze nigdy tyle nie byłem w stanie poświęcić, żeby coś osiągnąć. 3 dni przed wyjazdem dostałem silnych bólów kręgosłupa, które promieniowały przy każdym ruchu. Powiedziałem, że choćbym musiał na czworaka do auta wsiadać to pojadę. Następnego dnia auto zaczęło szwankować, pojawiły się objawy jakby spalania płynu chłodniczego, dużo białego dymu i te sprawy. Tym razem byłem w stanie poświęcić auto, choćbyśmy musieli zostawić je w krzakach na stracenie to poszukamy innego środka transportu i dotrzemy na miejsce (na szczęście moje towarzyszki podróży nie wiedziały o tych planach). Ostatniego dnia przed wyjazdem nie mogłem spać.

Organizacja wydarzenia stoi na wysokim poziomie. Jeszcze nigdy nie doświadczyłem tyle ciepła, troski o mnie. Czułem się jak dziecko na urodzinach. Konferencje i wydarzenia otwierały mi oczy. Odkąd tylko się tam pojawiłem coś dodawało mi odwagi i stopniowo mnie otwierało. Dobrze się tam czułem. Dotknięcie Ducha Świętego na zawsze pozostanie mi w pamięci. Wydarzenia z 6 grudnia utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie muszę się niczego lękać i mogę bez oporów wyjść do tych których Pan stawia na mojej drodze. Powinienem wychodzić, bo każdy z nich może mi pomóc o ile poproszę. Złapałem się na tym, że pewnych rzeczy się boję i nie chciałbym mieć pewnych pytań. Na przykład: Czy chciałbym pójść w kapłaństwo? No nie, chciałbym mieć żonę. Dzisiaj zobaczyłem na przykładzie innej osoby, której serce należy do Pana, że otwarcie na każde pytanie i pójście za jego głosem sprawia, że dzieją się cuda.

Postanowiłem dołączyć do tego dzieła, pomóc zorganizować Talitha Kum w swoim mieście. To wymaga ode mnie wiele pracy, muszę ,,podciągnąć” się w wierze, zgłębiać księgi i więcej modlić, ale czuję że to będzie piękna podróż i tym razem nie będę musiał się o wszystko troszczyć. Poprowadzi mnie najlepszy kapitan jakiego mogłem tylko sobie wymarzyć.

Dziękuję Wam i pozdrawiam, Kacper

 

 

 Imiona zostały zmienione, by zachować prywatność