JEDNOŚĆ JAKO FUNDAMENT KOMUNII I PRZEŁAMANIA RÓŻNIC
„Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…” (J 17,23a)
W ubiegłym miesiącu zgłębialiśmy jedność trynitarną poprzez pojęcie boskiej perychorezy oraz spoglądaliśmy na Kościół (wspólnotę wierzących) jako na ciało Chrystusa. W tym miesiącu jesteśmy zaproszeni, by pójść jeszcze głębiej w naszym patrzeniu na urzeczywistnianie się tej jedności. Werset z Ewangelii według św. Jana 17,23a: „Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…”, nie jest tylko modlitwą, lecz także obietnicą i programem życia. Słowa te wzywają nas do uznania, że u podstaw naszej jedności nie leży jakaś „homogeniczność” czy zniwelowanie różnic, lecz głęboka, intymna jedność miłości Trójcy obecnej w każdym z nas. To dzięki mieszkającej w nas Bożej obecności potrafimy doceniać odmienność (posiadamy umiejętność postawienia się w miejscu drugiej osoby, zrozumienia, że ten oto „Inny” nie jest przedłużeniem nas samych, ale istotą wyjątkową i odmienną), sprawiając, że różnice (osobowe, charyzmatyczne, kulturowe) przestają być potencjalnymi przeszkodami, a stają się bogactwem, które buduje pełną i wieloraką jedność, będąc odzwierciedleniem misterium Boga Jednego w Trójcy (Por. Dajemy życie nowemu Kościołowi, który się rodzi, w: Statuty i Konstytucje…, 2).
„Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…” (J 17,23a)
Ten fragment modlitwy arcykapłańskiej Jezusa stanowi punkt kulminacyjny Jego prośby: o doskonałą jedność Jego uczniów, ukształtowaną i ugruntowaną w jedności między Nim a Ojcem. Słowa „Ja w nich, a Ty we Mnie” wyrażają intymną, głęboką, stałą i wzajemną obecność Bożą: Jezus mieszka w swoich uczniach (przez łaskę i Ducha), a Ojciec mieszka w Jezusie. To podwójne zamieszkiwanie (intymna, głęboka i trwała Boża obecność) jest przepływem życia i miłości, która wybija z łona Trójcy i dociera do każdej osoby wierzącej, dając jej uczestnictwo w Bożej jedności (por. Konstytucje…, 145).
Sformułowanie „Oby się tak zespolili w jedno” [port. „Oby byli doskonali w jedności”] nie odnosi się do jedności czysto funkcjonalnej lub powierzchownej, lecz do jedności spełnionej, całkowitej i dojrzałej. Chodzi o jedność będącą odzwierciedleniem doskonałej miłości i komunii trynitarnej. Doskonałość ta nie neguje indywidualności, ale włącza je w więź miłości, która przekracza wszelkie rozłamy. Życie w komunii staje się silnym znakiem dla świata, jak dopowiada sam Jezus: „…aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś” (J 17,23b) (por. Konstytucje…, 85).
Magisterium Kościoła w dokumencie Gaudium et Spes podkreśla, że „kiedy Pan Jezus modli się do Ojca, aby «wszyscy byli jedno… jako i my jedno jesteśmy» (J 17,21–22), otwierając przed rozumem ludzkim niedostępne perspektywy, daje znać o pewnym podobieństwie między jednością osób boskich a jednością synów Bożych zespolonych w prawdzie i miłości. To podobieństwo ukazuje, że człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego” (GS, 24). Te słowa Soboru Watykańskiego II mocno akcentują prawdę, że Trójca Święta nie jest jakimś wzorem zewnętrznym wobec nas, ale podstawą wewnętrznej konstytucji istoty ludzkiej. Jedność trynitarna jest paradygmatem ludzkiej komunii, osiąganej poprzez bezinteresowny dar z siebie samego.
Obietnica dotycząca tego, że Jezus mieszka w nas, a Ojciec w Nim, jest najwznioślejszą prawdą życia chrześcijańskiego. Czyni ona każdego ochrzczonego żywym tabernakulum Trójcy Przenajświętszej. Owo boskie zamieszkiwanie w nas jest najgłębszym korzeniem naszej jedności.
„Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…” (J 17,23a)
Intymna, głęboka i trwała obecność Boga w życiu każdego wierzącego w Jezusa jest tematem kilkakrotnie powracającym w Piśmie Świętym. W Ewangelii według św. Jana 14,23 Jezus mówi: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać” [mieszkanie w nim uczynimy]. To „przebywanie” [mieszkanie] nie jest symboliczne, lecz rzeczywiste i przemieniające. Przez chrzest i przez łaskę Duch Święty łączy nas z Chrystusem, a przez Chrystusa z Ojcem. Teologicznie mówimy tu o doktrynie zamieszkiwania Trójcy Świętej w duszy ludzkiej. Życie chrześcijańskie jest uczestnictwem w życiu Bożym, gdzie wierzący staje się świątynią Ducha Świętego (por. 1 Kor 6,19) i przeobraża się w Chrystusa. Owa intymna obecność Boża w każdej ochrzczonej duszy jest zasadniczym źródłem naszej jedności: nie jesteśmy tylko bytami jednostkowymi, ale nosimy w sobie to samo boskie Życie, jesteśmy zjednoczeni egzystencjalną więzią z samym Bogiem. Ta jedność nie jest przez nas wypracowana, lecz otrzymana w darze, a zatem wykracza poza wszelkie ludzkie podziały (por. Konstytucje…, 22).
Gdy rozważamy obecność w nas Chrystusa i Ojca (przez Ducha), widzimy, że prawda ta wynosi godność osoby ludzkiej na poziom niemający sobie równych. W optyce duchowej jesteśmy wezwani do głębokiego szacunku wobec siebie i innych, byśmy dostrzegali w każdym człowieku, a zwłaszcza w każdym ochrzczonym, sanktuarium Boga. Domaga się to od nas pielęgnowania życia wewnętrznego, uważności i czystości, aby nasze mieszkanie było zawsze godne boskiego Gościa. Zobaczmy, że świadomość Bożego zamieszkiwania winna prowadzić nas do głębokiej wewnętrznej jedności (umysłu, serca i woli) oraz do stałego zabiegania o harmonię w relacjach, ponieważ ten sam Bóg, który mieszka we mnie, mieszka także w moim bracie.
Trójca Święta – trzy Osoby, lecz jedna istota boska – staje się dla nas najwyższym wzorem tego, jak różnorodność może współistnieć z doskonałą jednością i komunią; uczy nas doceniania odmienności i wzajemnego uzupełniania się.
„Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…” (J 17,23a)
Doktryna o Trójcy Świętej objawia nam, że Bóg nie jest bytem samotnym, lecz doskonałą komunią Miłości. Ojciec nie jest Synem, a Syn nie jest Duchem Świętym; każda Osoba jest pełna i różna od pozostałych, lecz wszystkie dzielą tę samą boską substancję i trwają w doskonałej relacji perychorezy. Jedność nie jest zniesieniem różnic, lecz ich harmonijnym zintegrowaniem. Patrząc od strony teologicznej, pokazuje nam to, że jedność chrześcijańska nie dąży do ujednolicenia, lecz do komunii w różnorodności. Tak właśnie święty Paweł opisuje ciało Chrystusa w Pierwszym Liście do Koryntian (1 Kor 12,12nn): jest wiele członków i pełnią one różne funkcje, lecz jest jedno ciało. To, co nas jednoczy (wiara w Chrystusa, chrzest, Duch Święty, powszechne powołanie do świętości), jest nieskończenie głębsze i silniejsze, niż jakakolwiek różnica temperamentu, charyzmatu, kultury czy opinii. Prawda ta powinna być dla nas podstawą do przezwyciężania wszelkich podziałów i polaryzacji, które mogłyby zaistnieć wśród nas (por. Statuty…, art. 5).
Wzór Trójcy Świętej stawia przed nami wyzwanie w naszym życiu duchowym, by przezwyciężać w sobie lęk przed różnicami. Skoro Bóg jest jeden i troisty, my też jesteśmy powołani do tego, by budować jedność, szanując i celebrując różnorodność. Oznacza to postawę otwartości i przyjmowania drugiego, odmiennego ode mnie, lecz który tak jak ja jest umiłowany przez Boga i nosi w sobie Jego obraz. Jako Ruch Przymierza Miłosierdzia musimy podejmować wysiłek, by w różnicach między nami dostrzegać raczej okazję do ubogacenia niż możliwy powód konfliktów. Poszukiwanie jedności nie jest narzucaniem jednej, jedynej wizji, lecz wysiłkiem podejmowanym w celu znalezienia wspólnego miejsca w miłości Chrystusa, która jednoczy i harmonizuje.
Musimy zrozumieć, że misterium Trójcy nie jest jedynie dogmatem, który przyjmujemy do wierzenia, lecz dynamiką życia, które mamy naśladować, szczególnie w postawie przyjmowanej wobec odmienności oraz wzajemnego uzupełniania się wewnątrz wspólnoty.
Kościół – wspólnota wiary, ikona Trójcy – jest powołany do tego, by żyć jednością w różnorodności swych członków i charyzmatów. Jak Ojciec rodzi Syna, a miłość ich łącząca jest Duchem Świętym, przy czym każdy pozostaje w swej odrębności, tak też jest i z Kościołem, obecnymi w nim posługami i charyzmatami (por. Ef 4,11–12): wszystkie są darami Ducha Świętego i służą budowaniu jednego ciała Chrystusa. Zauważmy, że wzajemne uzupełnianie się oznacza, że poszczególne członki wzajemnie się dopełniają, a odmienność uznawana jest za konieczną, by zaistniało całe ciało. Nie ma takiego charyzmatu, który przewyższałby inne pod względem niezbędności, lecz każdy jest istotny i realizuje się w relacji z pozostałymi. Trójca Święta uczy nas, że harmonia powstaje w wyniku wzajemnego przyjmowania i współpracy, gdzie różnice nie są przeszkodą, lecz poszczególnymi elementami składającymi się na mozaikę piękna Boga.
Jeśli przełożymy to na konkret życia naszej rodziny Przymierza Miłosierdzia, oznacza to, iż mamy się uczyć integrować różnice osobowe (osobowości, opinie) i charyzmatyczne (talenty, dary), rozpoznając w nich nasze bogactwo. W życiu duchowym wymaga to od nas pokory uznania, że sami nie posiadamy wszystkich odpowiedzi, cierpliwości w słuchaniu oraz miłości do przyjmowania drugiego z jego osobistym darem. Dlatego naszym powołaniem jest tworzenie przestrzeni autentycznego dialogu, gdzie prawda jest wspólnym celem, a nie czymś z góry narzucanym, i gdzie konflikty traktowane są jako sposobność do rozwoju i pojednania. Doświadczenie odmienności i wzajemnego uzupełniania się, na wzór Trójcy, uzdalnia nas do budowania wspólnoty trwalszej, bogatszej, bardziej wiernej swojemu powołaniu, którym jest bycie znakiem jedności Boga na świecie (por. Konstytucje…, 95).
„Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno…” (J 17,23a)
Jedność Trójcy jest wzorem całego naszego życia jako wspólnoty: jedność, która nie obawia się różnorodności, lecz traktuje ją jako bogactwo. Musimy zrozumieć że jednolitość, często będąc narzucaną, zubaża; z kolei jedność Trójcy Świętej, przeciwnie, jest wieloraka i dynamiczna. Dlatego cały Ruch Przymierza Miłosierdzia powinien odzwierciedlać tę rzeczywistość, promując komunię, która szanuje odrębność, różną wrażliwość duchową, różne charyzmaty i osobiste powołania. Trynitarna wizja jedności zwalcza pokusę uniformizacji i ekskluzywizmu, promując komunię prawdziwie katolicką (powszechną), w której bogactwo każdego członka przyczynia się do piękna całości. Jest to zaproszenie do życia duchowością komunii, gdzie miłość jest rdzeniem harmonizującym uzasadnione różnice; ta sama miłość sprawia, że będziemy przestrzenią, w której „to, co nas łączy, jest większe od tego, co nas dzieli”, ukazując radość bycia ludem Bożym (por. List-Testament, 15).
Temat tego miesiąca, zapraszając do kontemplowania jedności Trójcy Świętej, daje nam mocny fundament do budowania autentycznej komunii i przełamywania różnic. Dzięki prawdzie: „Ja w nich, a Ty we Mnie” każdy z nas staje się sanktuarium Trójcy, i to trynitarne zamieszkiwanie jest źródłem naszej jedności. Trójca Święta uczy nas, że autentyczna komunia nie niweczy różnorodności, lecz integruje ją i celebruje jako swe bogactwo, sprawiając, że „to, co nas łączy, jest większe od tego, co nas dzieli”. Obyśmy teraz, we wrześniu, rozważając nad odmiennością i wzajemnym uzupełnianiem się w misterium trynitarnym, otrzymali silny impuls, by żyć w obrębie naszej Rodziny Przymierza Miłosierdzia jednością przebogatą i różnorodną, stając się prawdziwą ikoną jedności Bożej, będąc w świecie świadkami miłości, która czyni nas „doskonałymi w jedności”.
Propozycja życia słowem na miesiąc:
Osobiste: Pielęgnować w sobie świadomość wewnętrznej jedności i odmienności. Doświadczanie jedności zaczyna się w głębi istoty każdego człowieka, od rozpoznania Bożego zamieszkiwania oraz rozwijania zdolności do kochania i akceptowania odmienności.
- Rozpoczynać dzień lub moment osobistej modlitwy od świadomości tego, że mieszka w tobie Trójca Święta: „Ja w nich, a Ty we Mnie”. Zamknąć oczy i powiedzieć cicho: „Ojciec, Syn i Duch Święty mieszkają we mnie. Jestem świątynią Trójcy Świętej”. Trwać w tej ciszy, pozwalając się kochać i wypełniać tą Bożą obecnością (por. Konstytucje…, 141). Pamiętać stale o tej prawdzie, tak w kontekście siebie samego, jak i innych, aby każde spotkanie było prowadzone w oparciu o wrodzoną godność każdej osoby.
- Ćwiczyć się w patrzeniu na Innego (codziennie/tygodniowo): trenować swoje widzenie, tak by dostrzegać obecność Bożą w braciach, szczególnie tych, z którymi się nie zgadzamy lub mamy trudności. W wybrany dzień wybrać jakąś osobę ze wspólnoty (lub swojego otoczenia), z którą różnimy się opinią lub temperamentem. Zamiast koncentrować się na różnicach, próbować dostrzegać w niej „świątynię Trójcy”. W ciszy modlić się za tę osobę, prosząc, by jedność Chrystusa objawiła się w waszym życiu, i żebyś stał się narzędziem przygarniania i okazywania zrozumienia.
- Rachunek sumienia: Pod koniec każdego tygodnia w tym miesiącu zastanowić się, jak twoja odmienność (cechy osobowości, talenty, słabości) mogą uzupełniać odmienność innych i jak możesz przyczynić się do jedności. Zanotuj w swoim dzienniku duchowym przykłady tego, jak twoje zalety (lub nawet twoje słabości) złączyły się w jedno lub uzupełniły odmienność innej osoby w obrębie jakiegoś zadania czy sytuacji zaistniałej we wspólnocie. Zobacz całe piękno wzajemnego uzupełniania się, doceniając różnice jako część Bożego planu jedności.
Wspólnotowe: Celebrować jedność w różnorodności i integrować różnice. Wspólnota jest laboratorium, w którym można doświadczać i być świadkami jedności trynitarnej, przemieniając różnice w mosty komunii.
- Inicjować momenty „przebaczenia, pojednania i jedności” w comiesięcznych spotkaniach (dynamika obmywania nóg). Nie zapominać, że każde spotkanie wewnątrz Ruchu Przymierza Miłosierdzia powinno zaczynać się momentem modlitwy i pojednania, szczególnie koncentrującym się na jedności trynitarnej: „bądźmy jedno, by świat uwierzył” (por. Konstytucje…, 86).
- Stworzyć przestrzeń dla członków Ruchu, aby mogli wyrażać różne punkty widzenia na tematy duszpasterskie, społeczne i kościelne, dążąc do jedności w różnorodności opinii. Celem słuchania innych nie jest natychmiastowe osiągnięcie konsensusu, ale wzajemne zrozumienie. Musimy zawsze pamiętać o modelu trynitarnym: poszczególne osoby są różne od siebie, ale pozostają w doskonałej komunii.
BĄDŹMY JEDNO, aby świat uwierzył!
