Brama Końska – Słowo na grudzień 2019

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”  (Mt 11,28).

Brama Końska, o której mówi nam Nehemiasz (Ne3, 28-29) była bramą, przez którą konie wchodziły do miasta oraz z niego wychodziły, aby rozładować towary lub wyruszyć na wojnę. Jej symbolika pozwala nam ocenić przynajmniej trzy postawy z naszego życia.

  1. Potrafić „umieścić w Chrystusie ciężar naszego brzemienia”.

Ile razy chodzimy przytłoczeni tyloma zmartwieniami? Trzeba jasno powiedzieć, że wejście do miasta Boga oznacza rozładowanie „ciężaru naszego brzemienia”, w postawie wiary i zaufania Temu, który chce dać nam pokrzepienie.

Chrześcijanin musi pamiętać, że w życiu duchowym priorytetem nie jest bycie silnym, ale bycie z Tym, który jest silny. Jeśli zrobimy to, co możliwe, On uczyni to, co niemożliwe, tak jak w Kanie Galilejskiej, zamieniając wodę w wino (J 2, 1nn)

On nas uczy, poprzez Świętą Faustynę, tajemnicy otrzymania łaski i miłosierdzia z „naczyniem” prostej ufności: „Jezu, ufam Tobie!”

Kiedy  Pan zaprasza nas, abyśmy nie martwili się o jedzenie, ubranie, picie, dzień jutrzejszy, mówi nam, jak to zrobić: „Starajcie się naprzód o królestwo i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane”(Mt 6, 33) i czym jest Królestwo Boże, jeśli nie Jego żywą Obecnością pośród nas?

Zawsze pamiętam młodego kapłana z naszej ziemi, który niedoświadczony walczył z osobą opętaną podczas egzorcyzmów, aż upadł wyczerpany. Potem, przezwyciężony przez zmęczenie, zawołał: „Panie, nie mogę więcej, pomóż, przyjdź nam z pomocą!” I w tym momencie opętany został uwolniony.

  1. Potrafić dbać oraz trenować do walki

Ta brama była miejscem, gdzie dbano o konie i trenowano je do walki, stamtąd wychodziły na wojnę.

Każdy z nas ma obowiązek dbać o naszego konia, o nasze ciało jako świątynię Ducha Świętego (por. 1Kor 6, 19). Miłowanie siebie jest warunkiem miłowania innych. Tylko ten, kto odkryje, że jego życie jest „darem”, może z radością ofiarować się innym!

Opieka nad własnym ciałem i zdrowiem jest gestem wdzięczności wobec Stwórcy i miłości do tych, których spotykamy i którzy są nam powierzani.

Z drugiej strony wiemy, że istnieje nieuporządkowana miłość do siebie, „miłość do siebie przeciwko sobie”: acedia „jest smutkiem, niezadowoleniem, odrętwieniem umysłu, taką przewrotnością ducha, który oddala wolę od czynienia czy rozpoczynania czegoś dobrego. 

Naprawdę musimy „stanąć na czele własnego domu, żeby troszczyć się o Kościół Boży” (1Tm3, 5), zaczynając od „stawania na czele” naszych ciał, opanowania instynktów i namiętności, które poruszają wojnę przeciwko nam samym i przeciw Bogu. W tym sensie Słowo zaprasza nas: „Nie bądźcie bez rozumu niczym koń i muł: tylko wędzidłem i uzdą można je okiełznać” (Ps 32,9).

  1. Nie zapominać o osiołku

 Wśród zwierząt jucznych, które przechodziły przez tę bramę, były także osły. I  to nie przez przypadek! W Biblii, kiedy prorocy milczą, osły prorokują (Lb 22, 21-23. 30). Gdy lud Izraela nie rozpoznaje swego Pana, rozpoznają Go wół i osioł (por. Iz 1,3). 

„Zaufaj Mu: On sam będzie działał” (Ps 37, 5), ponieważ zgodnie z logiką ewangeliczną Pan nie wybiera zdolnych, ale uzdalnia wybranych (1Kor 1, 26nn).

Tak było z Świętym Janem Maria Vianey, Proboszczem z Ars, który pomimo swoich starań nie był w stanie mieć dobrych wyników w nauce. Niektórzy z nauczycieli teologii twierdzili, że trudno byłoby go wyświęcić, ponieważ był „osłem”. Wtedy on odpowiedział z mądrością świętych: „Jestem osłem, to prawda! Ale jeśli Samson mógł zwyciężyć Filistynów szczęką osła, to o ile więcej Pan może zrobić z całym osłem!”

Nie zapominaj: kiedy brakuje koni, Bóg używa osłów! 

Miej odwagę!

Niech Bóg ci błogosławi!

João Henrique

Brama Wodna – Słowo na listopad 2019

„Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” J 4, 14

Tekst proroka Nehemiasza informuje, że Ezdrasz i pisarz, przekraczając pałac Dawida przybyli do „bramy wodnej” (Ne 12,37).  Ta brama znajduje się w południowo-wschodniej części kompleksu świątynnego i jedną z jej cech jest to, że nie została odnowiona, ani zmieniona, ale tylko uporządkowana. Jej imię powstało z faktu, że słudzy świątyni musieli koniecznie przejść przez tą bramę, aby zanieść wodę ze źródła Gihon dla kapłanów, gdy dokonywali oni ofiar lub rytualnego obmycia (por. 1 Krl 1, 33 ; 2 Krn 32,30).

Na poziomie duchowym możemy szybko potwierdzić, że symbolicznie drzwi to sam Chrystus. Jego Słowo nie może być zmienione ani zburzone lub zmodyfikowane, ale Ono jest wieczne, niezmienne: „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko” (J 10,7-9).

Wszyscy wiemy, jak ważne są drzwi. Słowo Jezusa mówi, że osoba może wejść do Raju, tylko wtedy, gdy przejdzie przez drzwi, którymi jest On sam.

Przewoźnicy wody przechodzili przez bramę wodną, aby odprawiać obrzędy, modlitwy i oczyszczenia w Świątyni. Więc to musi się nam również zdarzyć, musimy przejść przez Jezusa, aby celebrować życie w Nim!

Zastanówmy się: ile złych drzwi tworzymy lub mamy w naszym życiu? Ile niewłaściwych bram, które otwierają zbyt wiele linków na internecie; lub pilotów, które otwierają programy w telewizji, które tylko przeszkadzają w naszym życiu?

Musimy więc wytrwać przed Jezusem, Bramą Żywej Wody, aby otrzymać Jego wodę i ugasić nasze pragnienie. On nam mówi, że kto w Nim trwa, da wiele owoców, ponieważ bez Niego nie możemy nic uczynić (por. J 15,5).

Bez wątpienia jest to dla nas obowiązek, by napełniać się tą Żywą Wodą, aby ewangelizować. Musimy słuchać, czytać, medytować, studiować Słowo Boże. Ewangelizacja wydarza się, jeśli jest powiązana ze słowami Jezusa, bo On jest naszą bramą i to do niej zapraszamy wielu mężczyzn i kobiety, aby zaspokoili swoje pragnienie.

Musimy zagłębić się w poznanie tych wód, pić z niej, aby wydać owoce w obfitości. Nasza rodzina Przymierza Miłosierdzia pragnie mówić, głosić Słowo, ale bez najmniejszego przygotowania lub pogłębienia, to nie będzie przynosiło żadnego skutku. A Słowo powinno być czytane, medytowane, studiowane i przeżywane głównie przez tych, którzy mają charyzmat głoszenia. Głoszenie musi rodzić się z życia przeżywanego w Słowie, trwając przed tą bramą wód, którą jest Jezus.

We fragmencie Nehemiasza widzieliśmy również, że słudzy Świątyni przechodzili przez tą bramę, aby zanieść wodę ludowi z Jerozolimy. Słudzy Jezusa dzisiaj, tak jak wczoraj, są powołani, aby nieść tą wodę wszystkim; wodę, która jest Słowem naszego mistrza Jezusa.

„KTO ZAŚ BĘDZIE PIŁ WODĘ, KTÓRĄ JA MU DAM, NIE BĘDZIE PRAGNĄŁ NA WIEKI” (J 4, 14).

Ewangelizatorzy są wzywani do przejścia przez te drzwi, aby głoszenie mogło być owocne. Lud Boży potrzebuje tej wody do oczyszczenia, obmycia, aby mieć życie w obfitości i znaleźć pokój w sercu.

Wierzę, że to bardzo ważne, co mówią nam bezdomni, kiedy prowadzimy ewangelizację uliczną: „nie potrzebujemy, abyście przynosili nam jedzenie, jest wielu, którzy już to robią, my potrzebujemy Słowa Bożego, które wy zawsze nam oferujecie”.

Misjonarze Przymierza Miłosierdzia mają zawsze w swojej praktyce, aby co roku wychodzić w świat bez niczego, tylko z Pismem Świętym, postępując zgodnie z przykazaniem Jezusa, który posłał swoich uczniów po dwóch, aby głosili Słowo i głosili, że Królestwo Niebieskie jest blisko (Mt 10,7). Uczniowie wrócili pełni radości, widząc wydarzające się cuda; to samo dzieje się z Misjonarzami Przymierza. Wychodzą przez drzwi fraterni*; z życia które mogłoby się stać wygodne, aby zanieść wodę – Słowo dla tych, którzy są spragnieni. 

Pięknie jest czytać Księgę Nehemiasza, gdy kapłan czytał Torę poza bramą wodną dla ludzi, którzy wrócili z niewoli. Ludzie okazywali wielką radość, uwielbiając, śpiewając, adorując doświadczali ponownie tego, co stracili, w końcu mogli wejść ponownie poprzez bramę wodną, aby modlić się w Świątyni jedynego Boga. My również powinniśmy wibrować z radości uwielbiając, ponieważ możemy wrócić do Świątyni oferując światu naszego Pana Jezusa Chrystusa.

O. Antonello Cadeddu
Założyciel Przymierza Miłosierdzia

*Fraternia – dom misjonarzy w Przymierzu Miłosierdzia

Brama Więzienna – Słowo na październik 2019

„Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału. (…) Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało” (Gl 5, 13-17).

W tekście proroka Nehemiasza 3,25 pojawia się brama, która prowadziła na „dziedziniec więzienny”. Na tym dziedzińcu, zgodnie z tradycją biblijną, został uwięziony również prorok Jeremiasz (Jer 32,2), a przez tę bramę więźniowie wchodzili do miasta i wychodzili z niego.

Na naszej duchowej drodze brama ta może symbolizować łańcuchy, które przywiązują nas do grzechu i które tylko Boża moc może złamać (por. Dz 16,26). Przyjrzyjmy się niektórym ważnym punktom:

1. „Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła.” (1J 3,8).

W pierwszej kolejności należy stwierdzić, że Jezus już zwyciężył tego, kto chce uwięzić nas w grzesznym życiu i w wiecznej śmierci, w piekielnym więzieniu, przygotowanym diabłu i jego aniołom (por. Mt 25,41b). Słowo mówi, że Jezus już zwyciężył, przez swoją śmierć, tego, który dzierżył władzę nad śmiercią: szatana! (Hbr 2,14) i, co więcej: „Po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz, jawnie wystawił [je] na widowisko, powiódłszy je dzięki Niemu w triumfie.” (Kol 2,15).

Skoro Chrystus nas wyzwolił, jesteśmy naprawdę wolni! A jeśli to prawda – a Słowo nie kłamie – dlaczego tak wiele osób wciąż żyje jak „więźniowie” i nie są w stanie opuścić tego więzienia, aby wejść przez bramę wolności do świętej Jerozolimy, której są obywatelami? Jak można wciąż żyć w strachu przez tym, który już został pokonany, albo, co gorsza, trwać spętanym kajdanami grzechu i śmierci?

Zrozum, że wszystko, co diabeł jest w stanie uczynić w twoim życiu, może to zrobić tylko poprzez ciebie samego. Największym nieprzyjacielem twej wolności nie jest diabeł, ale ty sam. On będzie miał tylko ten autorytet, którego ty mu udzielisz poprzez grzech, brak wiary, okultyzm i praktyki spirytystyczne, żale i urazy, pustkę duchową, bo jeśli Jezus nie ustanowi swojego mieszkania w twojej duszy jako jedyny Pan, wówczas diabeł, widząc „pusty dom”, wróci z jeszcze większą mocą (por. Mt 12,43-45).

2. On udzielił nam władzy nad złymi duchami (por. Mt 28,18nn; Mk 16,15nn).

Chrystus uzdalnia nas, przez Ducha, który został wlany w nasze serca, przez zasługi swej męki, śmierci i zmartwychwstania, udzielając nam tej samej mocy i autorytetu, które otrzymał od Ojca: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (por. J 20,19-23). Powiedział również, że jeśli będziemy w Niego wierzyć, będziemy dokonywać dzieł większych od tych, które On uczynił (por. J 14,12).

Nie wątp, że demon to wie i drży, dlatego stara się zmylić nasz umysł złowrogimi radami, kłamliwym myśleniem i intelektualnymi twierdzami, które są sprzeczne z poznaniem Boga i posłuszeństwem Słowu Chrystusa (por. 2Kor 10,4-6). Nie bój się diabła! To ty masz przegnać diabła w imię Jezusa! Przyjmij autorytet Chrystusa, bo „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” (por. Ga 5,1).

„Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału. (…) Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało” (Gl 5, 13-17).

3. Trwać w Jego Miłości!

Słowo Boże w Ewangelii św. Jana naucza nas, że kochać Jezusa, trwać w Jego Miłości, zachowywać Jego Słowo, to synonimy czynienia sobie „mieszkania” w Bogu, życia Jego Miłością, która uzdalnia nas do wzajemnej miłości, daje nam cały Jego autorytet i czyni nas płodnymi (por. J 15,1-17).

Pragnę powiedzieć wam, że przez tych niecałych 45 lat mojego życia konsekrowanego odkryłem klucz, który otwiera bramy naszych wewnętrznych więzień: PRZEBACZENIE. Ono ma moc uwolnić tych, którzy kogoś zranili, oraz serce, które zostało zranione. Tu jest wielki wyróżnik chrześcijaństwa. To, co nas odróżnia od pogan, to nie „religijność”, religijne praktyki, ale praktyka miłości, która w przebaczeniu i Miłosierdziu znajduje swój najwyższy i najpotężniejszy wyraz. „Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?” (por. Mt 5,46).

Brak przebaczenia, żale i urazy są najgorszymi ludzkimi więzieniami, źródłami goryczy oraz niekończących się chorób fizycznych, psychicznych i duchowych. Miłosierdzie jest kluczem umożliwiającym wyjście na wolność z każdego duchowego więzienia!

Zostało nam przebaczone, byśmy przebaczali, zostaliśmy uleczeni, by leczyć i wyzwoleni, by uwalniać!

Miłosierdzie jest jedynym językiem, który cały świat może zrozumieć dla objawienia synów Bożych i oblicza Ojca. To jedyna droga umożliwiająca nową Ewangelizację uprawianą nie słowami, ale „życiem uczynionym Słowem”. To jedyna droga do przyszłości, pokoju i życia dla ludzkości.

Lata temu całą Francję zaskoczyło, gdy podczas procesu transmitowanego na żywo przez telewizję, rodzice Chantal, dziewczyny okrutnie zamordowanej przez młodego chłopaka, poprosili, by morderca ich córki mógł zająć w ich domu miejsce pozostawione przez młodą Chantal. Powiedzieli: „Jesteśmy chrześcijanami, wierzymy w Miłosierdzie Boże i w moc miłości, i wiemy, że ten młody człowiek zamordował naszą córkę być może dlatego, że nigdy nie poznał prawdziwej Miłości. Nie chcemy dla niego więzienia, ale pragniemy, by doświadczył wolności Miłości, której tylko Bóg może udzielić!”.

Wolność od wszelkiego więzienia jest w Chrystusie, Synu Ojca Najwyższego! Bądźmy miłosierni, zgodnie z nauczaniem Jezusa i Jego Słowa, tak jak Ojciec jest miłosierny, „Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (por. Rz 8,19).

João Henrique
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

Brama Źródlana – Słowo na wrzesień 2019

 „Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J 4,15)

Pragnę zachęcić cię, byś w tym czasie odnowy przeszedł przez jeszcze jedną bramę. Kroczmy razem, otwarci na głos Pana, który chce widzieć w naszym sercu nadzieję nowego ludu, przemienionego mocą Jego Ducha. Przypomnijmy sobie, co w zeszłym miesiącu mówił ojciec Henrique, kiedy medytowaliśmy wspólnie teksty proroka Nehemiasza: „Wystarczy niewiele, aby stracić wszystko, ale wystarczy tylko chwila, by narodzić się na nowo w Miłosierdziu Pana. Muszę zacząć od siebie – być w bliskiej relacji z Panem, przyjąć Jego Ducha, którym jest Miłość Ojca rozlana w moim sercu”. Razem postawmy kolejny krok.

Tekst proroka Nehemiasza mówi: „A Bramę Źródlaną naprawiał Szallum (…): on odbudował ją, pokrył dachem i wstawił jej wrota (…)” (Ne 3,15).

Brama Źródlana, którą spróbujemy nieco lepiej poznać, znajduje się w południowo-wschodniej części Jerozolimy. Bibliści twierdzą, że w owych czasach trzeba było nieustannie prowadzić intensywne prace związane z utrzymaniem źródła, stale je czyścić i odnawiać, aby woda przepływała przez czysty kanał. Nazwa tej bramy prawdopodobnie wzięła się stąd, że król Ezechiasz (2Krl 20,20) wybudował podziemny tunel poza murami Jerozolimy, by doprowadzić do miasta wodę ze źródła. Kanał wiódł do sadzawki zwanej Siloe, w pobliżu pałacu króla Dawida, i zaopatrywał w wodę całą Jerozolimę.

Traktując ten obraz jako odbicie naszego życia duchowego, moglibyśmy powiedzieć, że brama ta powinna być stale odnawiana, aby woda Ducha Świętego mogła przepływać przez nas i obfitować w nas samych oraz w osobach z naszego otoczenia.

Tej wody należy nieustannie bronić (2 Krn 32,3-4) przed podstępami wrogów. Służy ona do tego, by oczyszczać nas z grzechów i wszelkich zabrudzeń, którym winne są bożki nieustannie obecne na wyżynach niebieskich (por. Ef 6,12) i wokół nas.

W naszych rozważaniach ogromną pomocą może być fragment Ewangelii św. Jana 4,4nn. Jak sam wiesz, albo jak słyszałeś na moich kazaniach, w tym fragmencie Jezus spotyka Samarytankę przy studni Jakuba. Dzieje się to w południe, czyli w najgorętszej porze dnia. W tej dynamice spotkania rodzi się dialog, w którym Jezus pogłębia temat wody, podstawowego pokarmu dla ciała, ofiarowując kobiecie wodę, która gasi pragnienie i pozwala już nigdy więcej nie pragnąć.

Samarytanka oznacza każdego z nas. Często wydaje się nam, że nasza własna woda może nasycić i zaspokoić nasze najgłębsze pragnienia. Szukamy w świecie wody, która sprawia, że pragniemy jeszcze bardziej: wody władzy, pieniędzy, seksu (władza, posiadanie, przyjemność to ogromne pokusy – por. Łk 4,1-13). Są również jeszcze bardziej niebezpieczne wody, oferowane przez Internet. Wydaje się nam, że jeśli zaczerpniemy z tego źródła, odnajdziemy spokój i odpoczynek, ale to wszystko na darmo. Odczuwamy tylko większe pragnienie i, co gorsza, ta woda prowadzi nas do jeszcze bardziej nieuporządkowanych namiętności.

„Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J 4,15)

Ewangelista tłumaczy to w kolejnych fragmentach, kiedy Jezus pyta Samarytankę, gdzie jest jej mąż, ona zaś odpowiada, że nie ma męża. Wcześniej miała ich pięciu, a tego aktualnego, szóstego, za męża nie uważała.

Omawiając pokrótce ten niesłychanie bogaty tekst, moglibyśmy stwierdzić, że na poziomie duchowym mężowie są bożkami, których szukamy i wielbimy, a szósty mąż oznacza depresję, rozczarowanie ostatnim bożkiem, poczucie jego bezużyteczności. Na tym etapie życia kobieta nie wierzy już w nikogo ani w nic. Wszystko jest bezużyteczne, straciła zainteresowanie czymkolwiek. Czy tak nie dzieje się też w życiu wielu z nas? Czy tak nie było w twoim życiu?

Jezus deklaruje, kto jest prawdziwym źródłem życia, żywą wodą. To On jest prawdziwą wodą i On daje Samarytance oraz całej ludzkości swojego Ducha, który jest życiem i który gasi nasze pragnienie.

W minionych wiekach ludzie próbowali często skalać i zastąpić czymś innym dzieło Ducha, doprowadzając do nieodwracalnych sytuacji. Dziś musimy być czujni, mieć odwagę, by ponownie odnowić tę bramę, która jest tak ważna nie tylko dla chrześcijan, ale i dla całego świata.

Jako Kościół powinniśmy nieustannie dbać o odnawianie bramy, przez którą wkracza Duch Święty. Tak wiele jest filozofii, ideologii, fałszywych współczesnych teologii, które chcą skalać prawdę, tradycję, liturgię, duszpasterstwa. Nie możemy na to pozwolić. Każdy z nas powinien czuć, że współpracuje przy odbudowie Bramy Źródlanej. To piękne, że ja, ty i wszyscy nasi bracia możemy i powinniśmy stawać się tym kanałem, tą bramą, która pozwala Duchowi przepływać hojnie przez twój dom, przez nasze grupy i wspólnoty.

Musimy być pełni Ducha Świętego, by w naszych ewangelizacjach i życiu wspólnotowym móc stać się narzędziem i Bramą Źródlaną dla zbudowania Ciała Chrystusa – Kościoła. Duch Święty, odnawiając nasze serce, z czasem uczyni z nas uczniów dla uświęcenia ludzkości.

Nie wątpię, że Duch pragnie ukazywać się w obfitości, a jeszcze bardziej musi się objawiać, aby wyzwolić ludzi od wszelkich bożków, które ich zniewalają i niszczą. On, Żywa Woda, dzięki której nie będziesz już pragnął, potrzebuje ciebie. To nas wybrano, byśmy byli kanałami Jego łaski, aby ta Żywa Woda dotarła do wielu serc.

„Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła” (J 4,15)

A zatem pragnę ci powiedzieć: dbaj o bramę swego serca. Oczyszczaj ją, poszerzaj, obmywaj, czyń z siebie samego świętą bramę, pamiętaj o sakramencie pokuty – dla nas, Przymierza Miłosierdzia, celem jest comiesięczna spowiedź. Nie pozwólmy, by przez tę bramę wkradł się brud. Wyrzuć wszystko, co jest zepsute, przez Bramę Śmietników.

Drogi synu i droga córko, mamy być bramą, przez którą przechodzi ludzkość, i kanałem, dzięki któremu woda Ducha będzie oczyszczać i stwarzać nowych mężczyzn i nowe kobiety na nowy czas.

Niech cię Bóg błogosławi!

ojciec Antonello Cadeddu
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

 

Brama śmietników – Słowo na sierpień 2019

„Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3,8-9)

Przez Bramę Śmietników, o której prorok Nehemiasz mówi w rozdziale 3,14 swojej księgi, wynoszono śmieci ze Świętego Miasta. Brama ta znajdowała się po południowej stronie murów Jerozolimy, naprzeciwko Doliny Hinnom. Tam gromadzono śmieci z miasta i tam nieustannie płonął ogień – to Gehenna, o której Jezus wielokrotnie wspominał, mówiąc o sądzie ostatecznym: „Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów” (Łk 13,28). Musimy pozbyć się wszystkiego, co uniemożliwia nam poznanie miłości Chrystusa i naszą komunię z Nim.

Jakie jest duchowe znaczenie „Bramy Śmietników”?

Brama Śmietników istnieje, aby z miasta można było pozbyć się śmieci – w żadnym wypadku po to, by śmieci do miasta wnieść.

Teraz, kiedy podejmujemy decyzję życia odnową, musimy mieć świadomość, że jest to czas zdecydowanej, gwałtownej decyzji. Albo ja sam wyrzucę śmieci z mojego życia, aby spalić je w Gehennie, albo one przemienią w śmieci moje życie prywatne i wspólnotowe, a ja wówczas zostanę wrzucony jak śmieci do Gehenny, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów!

Nikt z nas nie został stworzony po to, by unikać grzechów czy wyzwalać się z nałogów. Zostaliśmy stworzeni do świętości: „Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie” (1Tes 4,3).

„Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3,8-9)

Nie zostaliśmy stworzeni do przeciętnego życia, ale do radości: radości chwalebnej, wiecznej, przeobfitej, niewytłumaczalnej – tą radością jest Chrystus! (por. 1P 1,8). Muszę nieustannie czuwać u drzwi mojego umysłu, dokonując rozeznawania duchowego, które pozwala mi „odrzucić zło i przylgnąć do dobra”.

1. Odrzucić zło jako śmiertelną truciznę szatana
Nasz ukochany ojciec Leo, tak dobrze znany w Brazylii, mawiał, że demon zawsze daje nam dwa podarunki: brzydotę i smutek, a ja dodaję: i brzydki zapach! Zło śmierdzi jak śmieci. Jakże często podczas uwolnień na egzorcyzmach można poczuć odrażający zapach siarki, zepsucia, ścieków. Podczas gdy Słowo zaprasza nas do tego, byśmy byli „wonnością Chrystusa” (2Kor 2,15), grzech zawsze psuje nasze życie i relacje, bałagani, brudzi, zaraża, infekuje, tak jak śmieci powoduje powstawanie pleśni, wylęganie się robaków, karaluchów, szczurów, słowem: niszczy otoczenie.

Święty Paweł mówi, że kto grzeszy, grzeszy coraz bardziej. W Liście do Rzymian (Rz 1,18nn.) wymienia ponad 27 grzechów, które kumulują się niczym zaczyn śmierci u tych, którzy „Podając się za mądrych stali się głupimi (…) i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy” (por. Rz 1,22-25). Święty Paweł uczy nas również tego, że bałwochwalstwo (brak Obecności Boga w naszym życiu) jest źródłem wszelkiego grzechu. Apostoł zaś, przeciwnie, „byleby pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim”, gotów jest wszystko stracić i wszystko wyrzucić jak śmieci.

Śmieciami jest wszystko to, co przeciwstawia się poznaniu Pana. Śmieciami jest tracenie czasu, życie nieznające Słowa, nieznające miłosierdzia, tej Miłości, którą otrzymuję z góry i która zachęca mnie, bym nie żył już dla siebie samego! Śmieciami jest doczesność programów telewizyjnych, piosenek, złośliwych słów, które po trochu zarażają moje życie, oddalając mnie od Pana, od Jego miłosiernej i gorącej miłości.

„Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3,8-9)

Poszukiwanie świętości oznacza zerową tolerancję nie tylko dla grzechu, ale i dla wszelkiej okazji do grzechu… Wiemy przecież, że „pusty dom jest pracownią diabła”!

Pewien znajomy ksiądz słuchał zawsze w samochodzie świeckiej muzyki, często nieprzyzwoitej. Ostrzegano go, ale on nie brał do siebie napomnień. W końcu związał się z pewną kobietą i tylko dzięki Bożej łasce nie porzucił kapłaństwa. Nawrócił się, wyrzucił te „śmieci” ze swego serca i powrócił do bliskości z Panem, zawierzając się Jego Miłosierdziu. Muszę nieustannie czuwać: zło jest podstępne, kłamie i udaje anioła światła.

Śmieci w życiu duchowym należy bez litości wyrzucać i palić w Gehennie. Bóg uprawia recykling nie grzechu, ale grzesznika, aby nie zginął na wieczność. Musimy czuwać, bo nasze konsumpcyjne społeczeństwo nie tylko jak nigdy w historii ludzkości zanieczyściło śmieciami ziemię i przyrodę, powodując ogromne klęski środowiska i niekończące się choroby1, ale również zanieczyściło, po raz pierwszy w takim stopniu, naszą duszę nieczystością, zepsuciem, przemocą, narkotykami, cudzołóstwem, pornografią, zabójstwami, samobójstwami, aborcją, przyzwyczajając nas do wojen, niesprawiedliwości, zabójczej obojętności i relatywizmu, który czyni z życia piekło.

2. Z zapałem przylgnąć do dobra
Wierzę w siłę dobra i wiem, że dobro jest zaraźliwe. Świat ma szaloną potrzebę życia, nadziei, zbawienia. Ludzie w dzisiejszych czasach jak nigdy pragną i potrzebują „ujrzeć Jezusa” (por. J 12,21). Muszę zacząć od siebie – być w bliskiej relacji z Panem, przyjąć Jego Ducha, którym jest Miłość Ojca rozlana w moim sercu (por. Rz 5,5).

Muszę zrezygnować ze zła, paląc nieustannie wszelki grzech w Sakramencie Miłosierdzia, bez strachu, bez zniechęcenia, bo Bóg nigdy nie przestaje wybaczać i niszczyć, w płonącym piecu swego Serca, śmieci mojego grzechu, abym był wolny od Gehenny i nie płonął w niej przez wieczność. Muszę zacząć od małych rzeczy, bo „pusty dom jest pracownią diabła”, a śmieci gromadzą się tam, gdzie jest wolna przestrzeń, tworząc bałagan, kumulując brud, czyniąc z tego miejsca wylęgarnię robaków. Mogę na nowo przyjrzeć się temu, w jaki sposób spędzam czas, czy utrzymuję porządek w moim pokoju, pośród moich rzeczy, i odrzucić to wszystko, co w swoim egoizmie zbieram, co mi zbywa, a czego potrzebują inni!

„Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3,8-9)

Nie zapominaj: wystarczy niewiele, aby stracić wszystko! Ale wystarczy tylko chwila, by narodzić się na nowo w Miłosierdziu Pana!

Ty również przejdź przez tę bramę z nieskończoną ufnością. Jezus kocha cię i wybacza ci – zawsze!

Nigdy o tym nie zapominaj!

Niech cię Bóg błogosławi!

ojciec João Henrique Porcu
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

Brama nad doliną – Słowo na lipiec 2019

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (…) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28;30)

„Bramę nad Doliną naprawiali Chanun i mieszkańcy Zanoach: oni odbudowali ją i wstawili jej wrota, uchwyty i zasuwy – oraz tysiąc łokci muru aż do Bramy Śmietników.” (Ne 3,11). Ta brama wznosiła się wysoko na wzgórzu, na południowy zachód od Świątyni.

Jeśli wspólnie odbudujemy tę czwartą bramę, Bramę nad Doliną, będziemy mogli iść szybciej na spotkanie Chrystusa. Prorok pisze, że brama wychodziła na dolinę, gdzie z jednej strony znajduje się góra, na której została zbudowana Jerozolima, a z drugiej – Góra Oliwna. Zarówno u Żydów, jak i u nas ta dolina nosi różne nazwy. W tym miejscu przyjrzymy się tylko niektórym z tych nazw w ich kontekście duchowym. Pomogą nam one trwać wiernie na drodze ku świętości.

Tę dolinę nazywa się doliną zasadzek, bo wojska, które w niej przebywają, są na straconej pozycji wobec wroga zajmującego góry. To również miejsce zasadzek dlatego, że z reguły przez dolinę płynie rzeka, do której zwierzęta przychodzą się napić, i drapieżnikom łatwo tam je złapać. Dolina ta zwie się również doliną gigantów, gdyż przywodzi na myśl miejsce, gdzie najpierw Goliat kpił z Boga Izraelitów, a później zwyciężył go Dawid. Mamy w pamięci też z pewnością Psalm 23,4, który mówi: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.”

Jest to dolina walki, zasadzek, kryzysów, cierpienia, niebezpieczeństwa. Dramatów, które przeżywamy my wszyscy. Dramatów w naszych rodzinach, w pracy, w społeczeństwie, dramatów związanych ze zdrowiem, utratą wiary. Któż z nas nie doświadczył kiedyś albo nie doświadcza teraz oschłych, trudnych chwil? To wszystko jest częścią naszego ludzkiego życia.

Zaznajemy też wielu innych cierpień! Jak wiele trudności przysparza wychowanie dzieci – tak często sądziliśmy, że wybiorą dobrą drogę, a tymczasem one gubią się w narkotykach, popełniają przestępstwa, opuszczają nas. Jak wiele dramatów przeżywamy! W pracy codziennie boję się, że mnie zwolnią. Ktoś rzuca na mnie oszczerstwa, by przejąć moje miejsce, a mi jest smutno, bo zmęczyłem się i czuję się zraniony.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (…) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28;30)

Kochani, jak wiele dramatów bierze się z utraty wiary. Czułem się tak silny, bo widziałem moc Bożą, głosząc i pełniąc posługę dla innych – zwłaszcza dla ubogich, a teraz wydaje mi się, że wszystko straciło sens. Wszystko jest takie puste, a Jezus jakby się ode mnie oddalił. Powtarzam: to jest częścią naszego ludzkiego życia. Przypomnijmy sobie, co św. Paweł mówił w chwili największego cierpienia: „wszystko współdziała dla dobra tych, którzy miłują” (por. Rz 8,28).

Podkreślam, że są również dramaty związane z przyjaciółmi, a nawet z braćmi ze wspólnoty, z którymi mamy częsty, wręcz codzienny kontakt. Rozmyślając nad tą doliną, doliną śmierci fizycznej i duchowej, zastanawiamy się nad własnym życiem. To dolina intryg, zasadzek, gigantów, którzy mnie gnębią i osłabiają moje ludzkie siły. A ja przecież żyję, czuję, patrzę na nieprzyjaciół, którzy rzucają we mnie włócznie, strzały nienawiści, oszczerstw.

Pragnę ci powiedzieć, że jest to rzeczywistość, której my wszyscy już teraz stawiamy czoło lub może będziemy to czynić w przyszłości. A w tym roku, w którym zaproszeni jesteśmy do przeżywania czasu odnowy, potrzebujemy odwagi, by wkroczyć we wszystkie przestrzenie naszego życia i prosić Jezusa, żeby w nich zamieszkał i przeprowadził tam tę konieczną odnowę. Uwierzmy w Niego, złóżmy w Nim naszą ufność, bo On jest naszym Panem.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (…) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28;30)

Nie wiem, co przeżywasz, kiedy czytasz dziś ten tekst. Cokolwiek to jest, wiedz, że Jezus może zdjąć z ciebie ciężar, dać odpoczynek twej duszy, ulżyć ci w bólu, odmienić nieustanną klęskę i zniechęcenie, które trwają w twoim życiu. Jezus zaprasza cię już dziś, prosi cię o całkowite zaufanie wobec tych wojen życia.

Zauważ, co mówi Jezus: „Przyjdźcie do MNIE”. On nie pokazuje na nikogo innego. Żadna osoba, żadna filozofia czy pozytywne myślenie nie przyniosą duszy ulgi. I On to wie, dlatego mówi: „Przyjdźcie do MNIE” – do Mnie jako do osoby, do moich słów. On nie odsyła do nikogo innego. Nie wskazuje na inną wiarę, nie poleca pieniędzy, nowego domu, sławy, przyjemności, nie doradza innego leczenia, sesji terapeutycznych. Nie zaleca reinkarnacji, nic z tych rzeczy. On jeden może powiedzieć: Przyjdźcie do Mnie, a Ja was pokrzepię. JA sam będę was krzepił.

Aby odnowić Bramę nad Doliną w moim życiu, muszę być wytrwały w kierownictwie duchowym, stawiając krok za krokiem, żyjąc wiernie, tak jak Żydzi odnawiający Bramę nad Doliną: „wstawili jej wrota, uchwyty i zasuwy”. Rozeznawanie duchowe pozwala rozróżnić, co jest emocją, co jest fizyczne (ludzkie), a co duchowe, wzmacniając nas wobec prób i pokus.

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. (…) Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.” (Mt 11,28;30)

Drogi synu i córko, nie rezygnuj! Odbuduj tę bramę w wierności, cierpliwości, stałości, w walce, pokorze, łagodności; rozeznając, kochając, dając siebie aż do końca. W ten sposób odnowisz bramę, tak że będzie stała pewnie, a ci, którzy przez nią będą przechodzić, odnajdą pokrzepienie, pokój, harmonię, ciepłe przyjęcie – odnajdą RAJ!

Jezus prosi nas o nowe decyzje, o pewne kroki, całkowitą dyspozycyjność w głoszeniu Ewangelii, miłość do tych, których On kocha – najmniejszych, prześladowanych, najsłabszych. W twojej Bramie nad Doliną inni odnajdą nowe życie i pokój Pana Jezusa.

Warto jest walczyć i odnowić tę bramę!

Niech cię Bóg błogosławi!

ojciec Antonello Cadeddu
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

Stara Brama – Słowo na czerwiec 2019

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”

(Mt 5,17-18).

W księdze Apokalipsy Jezus jest przedstawiony jako Alfa i Omega, początek i koniec, Który jest, Który był i Który przychodzi, Wszechmogący (por. Ap 1,8). W tym właśnie Chrystusie, który jest początkiem i wypełnieniem naszej wiary, należy w pierwszej kolejności utkwić wzrok, by odnowić „starą bramę” naszego życia duchowego i wspólnotowego, wzrastając duchowo w świetle proroctwa Nehemiasza.

Ten, kto wierzy, ma świadomość następującej podstawowej prawdy: jestem „dzieckiem Obietnicy”, moje miasto zostało zbudowane na mocnych fundamentach, uczestniczę w historii zbawienia.

Ani moje życie fizyczne, ani duchowe nie są owocami przypadku, nie wzięły się znikąd. Istnieją prawa fizyki i prawa duchowe, istnieje też plan miłości, który ma swoje korzenie w tym, Który jest, Który był i Który przychodzi, aby dać historii spełnienie: „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1J 1,1).

Słowo życia, to Słowo, które stworzyło wszystkie rzeczy, które stało się ciałem i zamieszkało między nami, ukazało nam życie, kochające oblicze Ojca, który z niczego powołał nas do życia. Naszym zadaniem zaś jest przekazywać ludziom to Słowo, czyniąc ich uczestnikami tej samej komunii Ojca i Syna w Duchu Świętym (por. J 1,1nn. oraz 1J 1,1nn.).

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”

(Mt 5,17-18).

Odnowić „starą bramę” oznacza zrozumieć racje naszej wiary, odkryć korzenie naszej historii, poznać historię zbawienia, która w Chrystusie znajduje swoje spełnienie. To dostrzec bogactwo naszej przeszłości, fundament naszego Kościoła, jedynego Kościoła, który został założony przez Chrystusa i przetrwał wieki aż po dziś dzień. To smakować bogactwo naszej tradycji i sukcesji apostolskiej, której podwaliny są w Obietnicy Chrystusa: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18); to stanąć na drodze, jak zachęca prorok Jeremiasz: „To mówi Pan: «Stańcie na drogach i patrzcie, zapytajcie o dawne ścieżki, gdzie jest droga najlepsza – idźcie po niej, a znajdziecie dla siebie wytchnienie»” (Jr 6,16). Dzieje Apostolskie mówią: „Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” (Dz 2,42): to właśnie są dawne drogi.

Proponuję zatrzymać się nad dwoma punktami, które mogą doprowadzić nas do nowego życia:

  1. Uciec od pokusy mody i ideologii, które stoją w sprzeczności z Chrystusem i Jego Słowem

To, że brama jest stara nie oznacza, jakoby była zaniedbana lub przestarzała. Oznacza to, że wszelka nowość pochodząca od Boga jest w Chrystusie, że w tej nowości nie ma nic z „modernizmu”, który stoi w sprzeczności ze Słowem Bożym. W komunii ze świętymi, naszymi poprzednikami w wędrówce, idźmy odważnie pod prąd, wbrew modom proponowanym przez świat, który chce zamknąć nas w ramach politycznej poprawności. Potrzeba nam odwagi – ona poprowadzi nas, tak wczoraj, jak i dziś, do świadczenia o Chrystusie, jeśli trzeba, aż po męczeństwo. Musimy przeciwstawić się „kulturalnej dyktaturze jedynej formy myślenia”, jak mawiał papież Benedykt XVI, „neonazizmowi” kultury śmierci i ideologii gender, jak powiada papież Franciszek. Nie obawiajmy się, że nazwą nas dewotami, papistami, konserwą… Przeciwnie: bądźmy dumni z przynależności do Chrystusa i Jego Kościoła, który zgodnie ze swoim powołaniem jest od samego początku „znakiem sprzeciwu” i „kamieniem, o który będą się potykać” ci, co kroczą po złej drodze. Nie zapominajmy, że „odwaga złych bierze się z zaniedbań dobrych”.

  1. Żyć nowością Chrystusa, odrzucając „starego człowieka”

Należy zrozumieć, że trwając mocno „w Słowie, które otrzymaliśmy od początku”, paradoksalnie będziemy stopniowo pozbawiani rzeczy starego człowieka, jego kaprysów, namiętności, pożądliwości, nałogów, lęków, traum (por. Kol. 3,8-11). Przez moc Jego Słowa i Jego Obietnicy, wiernej od początku, doświadczamy mocy Pana, który „wszystko czyni nowe” (por. Ap 21,5). Historia zbawienia uczy nas tajemnicy tej nowości. Nie musimy odrzucać własnej przeszłości, ale musimy pozwolić Panu, by łącząc nasze rany i traumy ze swoimi ranami zadanymi dla zbawienia świata, przemieniał je swoim Miłosierdziem w źródło uzdrowienia dla innych osób, w chwalebne blizny.

„Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.”

(Mt 5,17-18)

Tak było ze świętym Kamilem de Lellis, który przez 24 lata wiódł nieuporządkowane życie, przez co zachorował na syfilis i cierpiał z powodu niegojącego się wrzodu na nodze. Ta rana, jak również cierpienia z czasów jego grzesznego życia oraz te spowodowane chorobą, sprawiły, że założył zakon kamilianów posługujący chorym. Przemienił szpitale w świątynie, pisząc na ich drzwiach: „kult należny Chrystusowi, Bogu i człowiekowi, cierpiącemu w ubogich”.

Nasz Bóg, który jest zawsze wierny, nawet pomimo naszej niewierności, pragnie przemienić również twoją i moją historię grzechu w drzwi zbawienia dla tak wielu osób! Bądź odważny. W tym miesiącu żyjmy razem tym słowem, aby nasze życie, dotknięte Miłosierdziem Pana, stało się znakiem nadziei dla wielu.

Niech cię Bóg błogosławi!

ojciec João Henrique Porcu
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

Brama Rybna – Słowo na maj 2019

„A Bramę Rybną odbudowali synowie Hassenai; oni wprawili jej belki i wstawili wrota, uchwyty jej i zasuwy” (Ne 3,3)

Prowadzimy rozważania nad drugą bramą wiodącą do Jerozolimy – „Świętego Miasta”. Jest to brama pracy i aktywności, położona na północny zachód od świątyni, z widokiem na morze. Przez nią przechodzili sprzedawcy ryb złowionych w morzu, czyli jeziorze Tyberiadzkim. Brama wiodła na rynek rybny, gdzie prowadziło się negocjacje i sprzedawało towar. Odbudowa tej bramy rozpoczyna odnowę zasobów żywności. W ten sposób Bóg potwierdza swą troskę o zapewnienie nam środków umożliwiających pracę i nabywanie pożywienia.

Bramy w Księdze proroka Nehemiasza nie mają dla Izraelitów i dla nas znaczenia wyłącznie materialnego. Mają również wartość duchową, którą pragniemy wspólnie odkryć i wnieść do naszego życia we wspólnocie. Warto podkreślić, że Brama Rybna została całkowicie odbudowana. Autor Księgi Nehemiasza używa zawsze czasownika oznaczającego odbudowę lub rekonstrukcję. W korzeniu słowa „ryba” w języku hebrajskim odkryjemy znaczenie „wzrastania”, „reprodukcji”, „szybkiego poruszania się”. To z kolei możemy skojarzyć z wezwaniem do wzrostu w liczbie, do pomnożenia naszego życia, narodzin nowych synów, nowych ryb, nowych owiec, nowych mężczyzn i kobiet, którzy wierzą w Jezusa.

Z Bramy Rybnej możemy czerpać wiele lekcji, bo łączy się ona z aktywnością, działaniem, wskazuje na „poruszanie się w danym kierunku”. Nehemiasz udziela nam dodatkowo istotnej wskazówki: budowniczowie tej bramy, aby móc ją odnowić, muszą w pierwszej kolejności „wyleczyć” wszystkie jej elementy – dopiero wówczas będzie można ją otworzyć.

„A Bramę Rybną odbudowali synowie Hassenai; oni wprawili jej belki i wstawili wrota, uchwyty jej i zasuwy” (Ne 3,3)

Mówiąc o „odnowieniu”, musimy pamiętać, że zanim urządzimy to, co jest wokół nas, Duch Święty pragnie sam urządzić, poukładać na właściwym miejscu wszystkie elementy naszego wnętrza. Dopiero wtedy my sami, Jego uczniowie, możemy pójść ewangelizować ludy. A więc jeśli przestałeś pracować nad tym, o co prosi cię Pan, jeśli zakopałeś swoje dary i talenty, to znak, że w twoim życiu są miejsca wymagające odnowy. Powstań! Jak mówi tekst biblijny: wstaw uchwyty i zasuwy i otwórz się wyłącznie na miłość Boga.

Zanim zaczniemy głosić Słowo, ogromnie ważne jest, by się do tego właściwie przygotować – poprzez nasze głoszenia, formacje i spotkania. Aby nieść Ewangelię skutecznie, musimy nie tylko poddać się łasce Ducha, ale i modlić się, stawać w obecności Boga. Musimy również poznać miejsce, do którego idziemy, jego sytuację społeczną, polityczną, religijną, pilnie badać i rozeznawać, jakiego Słowa Bożego ten lud pragnie i jakie Słowo musi usłyszeć, aby się nawrócić i skłonić swe serce ponownie ku Bogu.

Dbaj o to, aby twoje spotkania z młodymi, dorosłymi i rodzinami nie były powierzchowne i nieprzygotowane. Duch Święty potrzebuje naszej troski, miłości i uwagi, żeby działać w sercach braci, których nam powierza.

Nie należy podążać za „fanatyzmem naszych czasów”, czyli twierdzeniem niektórych, że wystarczy tylko oddać się Duchowi. Zauważ, co pisze Nehemiasz: budowniczowie rekonstruują bramę, udoskonalając wszystkie jej elementy. Nasze przygotowania i wiedza pozwolą Duchowi Świętemu jeszcze głębiej wnikać w dusze naszych słuchaczy. My, głoszący, musimy wyzbyć się powierzchowności i lenistwa, my musimy schodzić głębiej.

„A Bramę Rybną odbudowali synowie Hassenai; oni wprawili jej belki i wstawili wrota, uchwyty jej i zasuwy” (Ne 3,3)

Możemy wiele nauczyć się z działalności publicznej Jezusa. Jak podaje Ewangelia według św. Mateusza, Jezus, przemierzając całą Galileę, nauczał w synagogach i głosił Dobrą Nowinę Królestwa, lecząc wszystkie choroby i dolegliwości wśród ludu. My też powinniśmy opuścić bramy rybne – właśnie tak! – musimy opuścić zakrystie, klasztory, ogromne bazyliki i wyjść na spotkanie ludu. To jest czas pracy, działania, poruszania się dla najmniejszych. Oni na nas czekają i potrzebują nas, naszego słowa, przykładu, ofiary. Nie zapominajmy, że Pan jasno obiecał: połów będzie obfity.

Oto wezwanie dla całego ruchu Przymierza Miłosierdzia: „idźcie do wszystkich miast, głosząc wszystkim Dobrą Nowinę”. Ziarno, które rzucamy, upada na każdą glebę, dobrą i złą. Nie nasza sprawa, czy wyda owoc, czy nie. Ważne, by wszyscy mogli usłyszeć Słowo. Pamiętaj: WSZYSCY!

Kochani, uwierzmy w to. Ziarno wyda owoc w ten czy inny sposób. Nie wiemy, kiedy i jak, ale musimy uwierzyć. Nasza misja jest aktem wiary. Niekiedy Bóg nie pozwala nam zobaczyć, co dzieje się w duszach osób, którym towarzyszymy, doradzamy i o które się troszczymy. Wierzę, że dzięki temu możemy trwać w pokorze, bo nie uważamy się za bohaterów wydarzeń w życiu tej osoby. Bohaterem jest tylko On, i On jest Słowem.

Powiem ci coś w tajemnicy: musimy wrócić do bramy rybnej z sieciami pełnymi ryb. Tak właśnie! Musimy być odważni. Trzeba ewangelizować z pewnością, że połów będzie obfity.

„A Bramę Rybną odbudowali synowie Hassenai; oni wprawili jej belki i wstawili wrota, uchwyty jej i zasuwy” (Ne 3,3)

Bez wytchnienia, nieustannie, nie stawiając granic, Bóg prosi nas, byśmy przyprowadzili mu z powrotem wiele dusz, które czekają, odczuwają pragnienie, pomyliły kierunek, które ateistami „są” lub za nich „się uważają”. Jakże wiele osób się pogubiło, jak wielu młodych ludzi bierze narkotyki, żyje w nieuporządkowanym seksie, ilu pragnie wyłącznie pieniędzy i luksusów, ilu jest smutnych, cierpi na depresję, straciło motywację i chęć do życia. Jezus prosi cię, byś stał się tym rybakiem, który, otwierając bramę rybną, przynosi Kościołowi nowe życie i nadzieję. To pewne – Jezus potrzebuje naszego „tak”.

Niech Cię Bóg błogosławi!

Jesteśmy razem!

ojciec Antonello Cadeddu
Założyciel Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia

Brama dla owiec – Słowo na kwiecień 2019

 „Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9) 

Podczas rekonstrukcji murów Świętego Miasta jako pierwszą odnowiono Bramę Owczą. Pisze o tym prorok Nehemiasz (Ne 3,1). To objawienie Słowa ma dla nas duże znaczenie na naszej drodze do dojrzałości i odnowienia duchowego. Brama Owcza znajdowała się nieopodal sadzawki Betesdy albo Betsaidy i przez nią przechodziły owce przeznaczone na ofiarę. W sadzawce owce były myte, aby tak oczyszczone mogły zostać poprowadzone do świątyni.

Rozpoczynając proces naszej odnowy, musimy w pierwszej kolejności przejść przez Bramę Owczą – tę samą bramę, przez którą Chrystus wkroczył do Jerozolimy, by przeżyć misterium męki, śmierci i zmartwychwstania dla naszego zbawienia (por. J 5,1-16).

Jakie znaczenie ma ta brama dla naszej duchowej drogi?

Pragnę zwrócić uwagę na trzy podstawowe kwestie, które oświecą nas na szlaku naszej odnowy duchowej i pomogą zrozumieć poruszane treści oraz żyć tym słowem każdego dnia miesiąca:

  1. Jezus jest bramą, przez którą musimy przejść, by osiągnąć zbawienie

Zbawienia nie osiągniemy własnymi siłami, wysiłkiem czy dobrymi uczynkami: zbawienie to Chrystus. Papież Franciszek nieustannie przypomina, że Pan jest zawsze pierwszy. Oznacza to, że On ukochał nas jako pierwszy i On wychodzi zawsze z inicjatywą miłości: „Bóg zaś okazuje nam swoją miłość [właśnie] przez to, że Chrystus umarł za nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami. Tym bardziej więc będziemy przez Niego zachowani od karzącego gniewu, gdy teraz przez krew Jego zostaliśmy usprawiedliwieni” (Rz 5, 8-9).

Zbawienie jest darmowym darem od Pana, który wystarczy przyjąć. On nas zbawił, On nas kocha, On oddał się za nas. W tym świetle możemy lepiej zrozumieć, dlaczego prorok Jan Chrzciciel na początku czwartej Ewangelii, pokazując Jezusa światu, objawia Jego najgłębszą tożsamość: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1,29). Jezus jest Barankiem złożonym za nas w ofierze, jest równocześnie bramą, przez którą wchodzimy do Miłosiernego Serca Ojca, co więcej – Pasterzem, który nas prowadzi i ukazuje prawdziwą chrześcijańską tożsamość: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).

Przejść przez bramę, którą jest sam Jezus, to zrozumieć Jego Słowo, mówiące, że „bez Niego nic nie możemy uczynić” (por. J 15,5) oraz „u Boga wszystko jest możliwe” (por. Mt 19,26).

„Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9)

  1. Jezus jest moim Pasterzem

Przejść przez Bramę Owczą oznacza również nauczyć się podążać za Jezusem i ufać Mu, wierząc, że „przyszedł po to, aby [owce] miały życie i miały je w obfitości” (por. J 10,10). Chrystus może nas prowadzić, kiedy rozpoznajemy Jego głos, pełnimy Jego wolę, słuchamy Jego Słowa i nim żyjemy.

Tu jednak wkracza gwałtowny atak diabła, który od początku historii zbawienia pragnie oddzielić nas od Boga, wzbudzając w nas okrutne podejrzenie wobec Pana: „Na pewno nie umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (por. Rdz 3,5). Ta straszna wątpliwość jest najgłębszą raną zadaną przez grzech pierworodny, bo budzi niewiarę w Bożą Miłość i brak zaufania wobec Bożej woli. Sugestia szatana w Księdze Rodzaju ma wzbudzić w nas przekonanie, że Bóg nie jest „Bogiem dla nas”, ale „Bogiem przeciwko nam”. Wróg Boga chce naszej słabości, ubóstwa i cierpienia. On zawsze będzie zasiewał w naszym umyśle ziarno podejrzliwości, które nada woli Ojca posmak łez i goryczy, a grzech ubarwi fałszywym odczuciem przyjemności i wolności.

Sprawując Mszę Świętą, obserwuję, jak wiele osób podczas modlitwy „Ojcze nasz” przybiera ponury wyraz twarzy, kiedy padają słowa „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Bardzo trudno jest nam zrezygnować z własnej woli i pozwolić Bożej woli objawić się w nas!

Jeżeli chcemy być prawdziwymi uczniami Jezusa i podążać za Nim jako jedynym Pasterzem i Panem naszego życia, musimy przejść przez bramę, która prowadzi nas na zielone łąki, do spokojnych wód i ku Jego bezpiecznej miłości. Zapraszam was do medytacji nad Psalmem 23, do modlitwy tym psalmem, do śpiewu, adoracji i kontemplacji wielkości Boga, zanurzając się w radości, dobroci, pokoju i mocy płynącej z Jego Obecności.

  1. Być jak owce, które podążają za Panem

Krocz z Jezusem, wejdź w Jezusa – On jest bramą dla zranionych owiec, bramą Miłosierdzia! Z Jezusem zrozumiemy, że sensem życia jest dawać życie, bo „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20,35). On sam zachęcił nas do świadczenia światu o naszym charyzmacie: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35). Miłość przynagla nas do tego, byśmy nie żyli już więcej dla siebie samych, ale wyszli z siebie i zapukali do drzwi serca drugiej osoby, stworzonej do dawania i przyjmowania miłości.

„Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony” (J 10,9)

Wspominam doświadczenie mojej znajomej, którą do tego stopnia zwiodły okultyzm, nieuporządkowana seksualność i postrzeganie siebie samej jako ofiary, że zaczęła planować własną śmierć. Ustaliła godzinę i miejsce samobójstwa. Ale w tym czasie i miejscu spotkał ją Jezus, objawiając jej swoje Miłosierdzie i przebogate życie. Dziś ta cudowna kobieta tryska radością i oddaje swoje życie, aby inni także mogli poznać tę miłość, która ją uratowała. Ofiarowuje siebie bez znużenia, nie szczędząc sił i, pomimo zaawansowanego wieku, sprawia wrażenie wiecznie młodej, radosnej i pełnej życia.

Na zakończenie chciałbym przytoczyć krótką myśl papieża Franciszka: „Rzeki nie piją własnej wody, drzewa nie jedzą własnych owoców. Słońce nie świeci dla siebie samego; a kwiaty nie pachną dla siebie. Życie dla innych jest prawem natury (…). Życie jest dobre, kiedy jesteś szczęśliwy, ale jest dużo lepsze, kiedy inni są szczęśliwi dzięki tobie”.

Niech cię Bóg błogosławi!

ojciec João Henrique
Założyciel Wspólnoty