Słowo na Luty 2013

 Idźcie na cały świat i ewangelizujcie!

 

“W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem (…) I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie». (Mk 16,14-18).

Jezus daje swoim apostołom wyraźny kierunek, aby kontynuowali swój mandat “Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię”. Jest to nakaz także dla nas! W szczególności nas, członków Wspólnoty Przymierza Miłosierdzia, którzy jako motto mamy sformułowanie Ewangelizować aby przemieniać oraz Słowo życia “Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi” (Łk 4,18).

Zaszczyceni zaufaniem, którym Kościół nas obdarzył, które Duch inspiruje i przez siłę Słowa Pana potwierdza Swoją obecność w naszym Dziele, możemy wielbić oraz kontemplować Boże Działanie, oddawać się coraz bardziej posłusznymi Jego Woli.

Św. Paweł przypomina nam: Jezus “pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1Tm 2,4). Wszyscy ludzie, nie tylko ci, którzy już znaleźli prawdę. Jezus powinien być głoszony zarówno ubogim jak i bogatym, tym którzy mają kulturę jak i tym którzy jej nie posiadają, zarówno w Brazylii jak i w innych krajach, na placach jak i w Kościołach. Aby odpowiedzieć na powołanie powinniśmy być gotowi oddać życie. Dla Niego powinniśmy stać się: “Apostołami Baranka”.

Ta łaska jest nam dana tylko dzięki pomocy Ducha Świętego. Nie możemy krzyczeć,  że Jezus jest naszym Panem, bez mocy Ducha. To On jest Tym, który nas edukuje, dzień po dniu, abyśmy byli ewangelizatorami jak stwierdził Papież Jan Paweł II: “Tak wiele razy powtarzałem podczas tych lat słowa apelu Nowej ewangelizacji: Chcę podkreślić, że potrzebujemy na nowo rozniecić w nas początkowy entuzjazm, pozostawiając nas odnowionymi gorliwością głoszenia apostołów po Pięćdziesiątnicy. Powinniśmy odnowić w nas odczucie św. Pawła: “Biada mi gdybym nie głosił ewangelii” (1Kor 9,16).

Czyniąc to Duch Święty pomaga nam zrozumieć ścieżki, którym powinniśmy służyć,  abyśmy byli prawdziwymi ewangelizatorami. On nas pobudza by oprzeć się atakom złego uprzedzeniom, oszczerstwom, osądzaniu oraz bólowi. On powołuje nas byśmy nie patrzeli wstecz, lecz byśmy walczyli by wierzyć, że On – Duch działa poprzez nas. “Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. (Mt 10, 19-20).

W tych ostatnich latach, w różnych ewangelizacjach, które przeprowadzamy jako Wspólnota  Przymierze Miłosierdzia, cudownie było kontemplować obecność Pana, siłę Jego Ducha, ludzi których kiedyś wyciągnęliśmy z ulicy. Widzieć ich dzisiaj głoszących podczas misji, na
rekolekcjach TK, przechodzących doświadczenie w szkołach ewangelizacji a nawet przemierzających drogę powołania, świadczących o przemianie, której dokonał Jezus Chrystus i o wdzięczności, którą oni odczuwają za to, że dokonało się to w ich życiu. Odczuwam pragnienie
dziękczynienia i wielbienia Pana, który prawdziwie jest wierny: obiecał nam Ducha a On przyszedł i przemienia dzisiaj serca wielu a ci maluczcy są znakami tego działania Jezusa.

To doświadczenie ewangelizowania aby przemieniać, którym musimy żyć, przychodzi więc wyłącznie poprzez moc Ducha Świętego, który ożywia codziennie nasze spotkanie z Jezusem, które napędza nas do głoszenia Jego. To On jest Tym, który nas posyła by głosić Ewangelię, także poprzez znaki uzdrowienia, uwolnienia a także cuda.

Pewna pani podczas momentu uzdrowienia we Włoszech powiedziała tak:  “Pragnę podziękować o. Antonello ponieważ moja piętnastoletnia wnuczka, która nie wierzyła w spoczynek w Duchu Świętym, upadła w spoczynku, zobaczyła Jezusa, który przebaczał jej grzechy oraz poczuła się kochana. Kiedy się podniosła zrozumiała, że Jezus uzdrowił ją także z bólu kręgosłupa.”

 Duch da nam możliwość przeżywania tego słowa Pana: “Te znaki… w imię moje złe duchy będą
wyrzucać… Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” (Mk 16,17-18).

   Jezus nie posyła nas wyłącznie by ewangelizować, ale wiedząc, że człowiek potrzebuje znaków, czyni cuda. On wie jak bardzo człowiek jest twardego serca, potrzebuje widzieć objawiającą się moc Boga. To dlatego głoszeniu towarzyszą znaki. Napisało do mnie pewne małżeństwo z Caxias do Sul: “Ojcze, chcemy podziękować Jezusowi, ponieważ kiedy ks. przybył do Caxias, podczas modlitwy o uzdrowienie głosił ks. że Jezus usłyszał krzyk małżeństwa, które błagało o dziecko. Możemy powiedzieć, że dzięki Bożej łasce teraz oczekujemy [narodzin] niemowlęcia.” Stałem się naprawdę szczęśliwy, kiedy rok później, gdy wróciłem do Caxias, przedstawiono mi nowo narodzonego.

Duch Święty naprawdę jest nad tymi, którzy głoszą Jego Słowo, Dobrą nowinę. Są to osoby przekonane, głoszący pełni Obecności, ogłaszający ze śmiałością, z zuchwałością, z mocą i siłą. A ich owoce? Są liczne ponieważ one wszystkie są rezultatem oddania, ich świadectwa, które wciąga, na koniec następuje większy efekt Ducha Świętego, który wybrał by działać w tej osobie [poprzez tę osobę], aby być bliżej swoich zaginionych dzieci.

Przypominam sobie pewnego młodego mającego 17 lat, zagubionego w grupie, na placu w centrum San Paulo, który podczas nocy spotkał misjonarzy a także młodych, którzy poszli ewangelizować z całą śmiałością i kreatywnością wszystkich, którzy tam byli. Ten młody nie wierząc w to co widzi został przemieniony. Odszukał mas potem oraz prosił o pomoc, by wyjść ze świata pustego, smutnego i pełnego przemocy, w którym się znajdował. Z rolkami a także deskorolkami pod nogami, sprayem i farbami w rękach, ci młodzi apostołowie/misjonarze Jezusa Chrystusa, zdołali przyprowadzić do Jego owczarni jedną “zagubioną owieczkę” a dla Pana tamta noc była świętem w niebie, ponieważ Jego Słowo zostało wypełnione, syn marnotrawny powrócił do swojego domu. Na koniec Twoje Słowo stało się realne, aktualne, Twoi apostołowie zrealizowali swój mandat [posłannictwo]: “Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.

o. Antonello Cadeddu

 

Słowo na Styczeń 2013

TWOJA WIARA CIĘ UZDROWIŁA!

 

“Twoja wiara Cię uzdrowiła! Natychmiast przejrzał i szedł  za Nim drogą!” (Mk 10, 52)

Rok wiary, nowej ewangelizacji, rok łaski!

Czas Boga (= Kairos), aby zaczerpnąć z wielkiego daru naszego chrztu, odnawiając naszą wiarę przez nasze całkowite przylgnięcie do Jezusa, jako jedynego Pana i Zbawiciela.

Lucas, pewien młodzieniec którego spotkałem w ostatnim czasie powiedział mi: “Ojcze, porzuciłem narkotyki i życie w grzechu ponieważ spotkałem Jezusa! Teraz, dzień i noc trawi mnie ogień. Nie potrafię o Nim nie mówić! Niektórzy myślą, że oszalałem, ale ja wiem, że to wcześniej byłem szalony!”

Uwierzyć w Jezusa, nawrócić się, żyć nowym życiem, kochać Jezusa… To jedyny ruch który dynamizuje życie chrześcijanina.

Dlatego chrześcijaństwo było pierwotnie nazywane “drogą”. Spotkać Jezusa to znaleźć “drogę”. Kto spotka Jezusa nie może więcej siedzieć na krawędzi życia, żebrząc o okruchy “życia” od sprzedawców śmierci, będąc “ślepy”, z oczami zamkniętymi na życie, tak jak niewidomy spod Jerycha. Kto spotka Mesjasza, tak jak Bartymeusz, “porzuca śmierć”, która uciska pod ciężarem grzechu i trzyma w niewolnictwie nałogów, “robi skok” witalności i radości, w wolności dziecka Bożego, skok jakości życia i “idzie  w stronę Jezusa”, z pośpiechem, napełniony miłością i nadzieją, ponieważ odnalazł “drogocenną perłę”, “ukryty skarb” dla którego warto porzucić wszystko!…i w ten sposób, odzyskał wzrok i “szedł za Nim drogą”.

“Twoja wiara Cię uzdrowiła! Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą!” (Mk 10, 52).

“Wierzymy w miłość Boga. W ten sposób chrześcijanin może wyrazić fundamentalny wybór swojego życia. Początkiem bycia chrześcijaninem, nie jest decyzja etyczna czy jakaś wielka idea, ale spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która daje życie, nowe horyzonty i w ten sposób nowe ukierunkowanie decyzji.1  To jest “tajemnica naszej wiary”, spotkanie z Chrystusem Żyjącym, który umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia. “Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne!” (J 3, 16).

W Ewangelii wg św. Marka, uzdrowienie niewidomego Bartymeusza przedstawia pewne “znaczenie” gdyż jest ostatnim z osiemnastu cudów dokonanych przez Jezusa przed wejściem do Jerozolimy, przed swoją męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Bartymeusz został przedstawiony jako wzór.

Znamienne jest, że Papież Benedykt XVI skupił się na tym fragmencie w homilii na podsumowanie Synodu Biskupów w sprawie nowej ewangelizacji2. Podążamy za jego wskazówkami w Słowie na ten miesiąc, w szkole wiary!

1. Bartymeusz przedstawia człowieka, który uznaje swoje zło i krzyczy do Pana z zaufaniem, że będzie uzdrowiony: “Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” (Mk 10, 47) i energicznie powtarza ten okrzyk. Podstawowy warunek drogi wiary to uznać się ślepym, potrzebującym tego światła, w przeciwnym razie, zostaniemy ślepcami na zawsze ( J 9, 39-41).

______

1 Bóg jest Miłością– Encyklika Benedykta XVI, n. 1.
2 Homilia Papieża Benedykta XVI –Bazylika Watykańska – 28 października 2012.

Jesteśmy ślepcami kiedy nie jesteśmy oburzeni i przerażeni złem, które nas otacza i zatruwa nas w tak różny sposób, przyzwyczajając nas do wszystkiego. Przywykliśmy do dramatu 40 tysięcy dzieci umierających każdego dnia z głodu, z powodu “bałwochwalstwa pieniądza”, przywykliśmy do horroru społeczności, która pomimo ogromnego “przemysłu zabawy i przyjemności” widzi depresję rozszerzającą się jak epidemia, która zaraża ponad 150 milionów osób; żyjemy jako ślepcy wobec wojny, która tylko w San Paulo zabija ponad 53 tysiące osób rocznie i wobec najbardziej krwawej wojny, która kryje się w sercu człowieka i która doprowadza do samobójczej śmierci ponad 1.000.000 braci każdego roku! Żadna wojna nie powoduje tylu ofiar : 1 samobójstwo co 40 sekund! “Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną! (Mk 10, 47). “Panie, abym przejrzał!” (Mk 10, 51).

“Twoja wiara Cię uzdrowiła! Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą!” (Mk 10, 52)

2. Bartymeusz nie tylko był ślepy, był osobą, która spadła ze stanu dobrobytu do stanu nędzy. Nie tylko jest niewidomy, ale jest żebrakiem siedzącym na skraju drogi… Bartymeusz przedstawia tylu z nas, którzy straciliśmy największe bogactwo człowieka: godność chrześcijan, dzieci Bożych, swoją nadzieję na nowe życie, na wolność od nałogów… swoją wiarę!

Jest niezliczona ilość osób, które potrzebują nowej ewangelizacji, to znaczy, nowego spotkania z Jezusem, Chrystusem, Synem Bożym (Mk1,1), który może na nowo otworzyć oczy i wskazać drogę!

Wobec tego apelu Kościoła nie możemy pozostać biernymi.

Jako Ruch Przymierza Miłosierdzia, w hojnej odpowiedzi na ten apel, w tym roku decydujemy oddać się całkowicie dla tej misji.

Papież zaprasza nas do poszukiwania “nowych metod, posługiwania się nowymi językami…. do poszukiwania dróg kreatywności duszpasterskiej, aby dotrzeć do osób, które się oddaliły, lub do osób poszukujących sensu życia, szczęścia, a ostatecznie Boga”3.

Dlatego, otworzyliśmy, dzięki łasce Bożej, wiele “szkół ewangelizacji”, zrodziła się “fraternia artystów”, inicjatywa “wieczerzy braterskich”, nocowania na chodnikach pośród braci ulicy, 34 formy ewangelizacji w Ruchu. Wszystko to jest próbą dania odpowiedzi przez rodzinę Przymierza Miłosierdzia.

A ty i ja, jak będziemy żyli tym słowem?

Odkrywając moją ślepotę i ślepotę która mnie otacza. Prosząc Pana by wobec każdej napotkanej osoby być uważną miłością, kreatywną, przyjmującą, która prowadzi mnie, jak mówił Święty Paweł do tego by “stać się wszystkim dla wszystkich, aby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych” (1 Kor 9,22b)

Tak uczyniła Bruna z Belo Horizonte, która poszła na zabawę funk, wychodząc naprzeciw niebezpieczeństwu użycia broni przez dealerów narkotyków, aby ich ewangelizować. Zapytała się Paulo: “czego tu szukasz?”, i on odpowiedział: “szczęścia”, “i znalazłeś je?”, “nie!”. I wtedy Bruna zewangelizowała Paulo, pomodliła się za niego i zaraz Paulo, poznając Jezusa, porzucił życie dealera narkotyków i stał się uczniem i misjonarzem Pana. Po jakimś czasie on sam poszedł ewangelizować swojego kolegę kryminalistę i on został tak dotknięty, że następnego dnia, przyprowadził do Paulo 60-ciu innych swoich kolegów prosząc, by ten opowiedział im o Jezusie i pomodlił się nad każdym z nich.

______

3 Homilia Papieża Benedykta XVI –Bazylika Watykańska – 28 października
2012.

Tak jak Bartymeusz, który podążył za Jezusem, dołączając do tłumu uczniów, iluż oczekuje by móc poznać Jezusa i zanieść tylu innym osobom świadectwo radości wypływające z żywego i osobistego Miłosierdzia Pana? “Panie, abym przejrzał! (Mk 10, 51).

Ojciec Antonello i Ojciec João Henrique

 

 

Słowo na Grudzień 2012

UŻYŁ MIŁOSIERDZIA

Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź, i ty czyń podobnie”. (Łk 10, 36)

Zbliżamy się do końca jeszcze jednego roku i dzięki Miłosierdziu Boga, mieliśmy możliwość być świadkami tylu cudów, które On dokonywał w naszej Wspólnocie Przymierza Miłosierdzia.

Słowo Boże w tym roku towarzyszyło nam w przypowieści o Dobrym Samarytaninie, po to by uczynić nasze serce bardziej podobne do Serca Jezusa Miłosiernego.

Po tylu krokach uczynionych z tym Słowem, miesiąc po miesiącu mogliśmy odkrywać kto jest naszym bliźnim, jak troszczyć się o niego, opiekować się nim, kochać go. I na koniec, w tym miesiącu grudniu, Jezus zaprasza nas abyśmy podjęli się naszej odpowiedzialności jako chrześcijanie, członkowie jednego z Jego dzieł i uczynili to, co On sam czyni: używali miłosierdzia wobec każdego człowieka.

Wiele razy zamartwiamy się służbą i nie rozumiemy, że Bóg jest w tym który jest “obdarty” (nagi, nędzny, ubogi, potrzebujący), “pobity” (który doświadczył przemocy, ataku), “półmartwy” (bez nadziei, bez Boga, samotny, opuszczony) materialnie czy duchowo, żyjący obok nas.

To “użycie miłosierdzia” popycha nas do tego, by mieć te same uczucia i myśli co Jezus. Oznacza to mieć współczucie wobec ubogiego, który jest obok nas, zajmować się jego ranami, tracąc nasze dobra, nasz czas i wychodząc z samych siebie, tak aby on mógł prawdziwie znaleźć życie.

W jednym z naszych domów, na początku tego roku spotkaliśmy 45 letniego pana, który od długiego czasu był bardzo pogrążony w narkotykach, przemycie i przemocy. Do pewnego dnia, kiedy podczas bójki, został podbity i był półmartwy ze względu na agresję, której doświadczył. Miał złamaną kość udową i wiele obrażeń na całym ciele. Nasi misjonarze, dowiedziawszy się o tym przypadku zaraz ochoczo pomogli mu i przyprowadzili go do domu. Rzeczywiście uczynili kroki, o których mowa w przypowieści: opiekowali się nim, opatrzyli rany jego ciała i serca. Dziś, po długiej kuracji, chodzi przy pomocy chodzika, czując i rozpoznając, że Jezus uratował go od zła.

Odkrywszy tę prawdę, stara się o głębsze relacje ludzkie z osobami, które są wokół niego, w szczególności ze swoją córką, która od niedawna odkrywa miłość Boga i odbudowującą się miłość do swojego taty.

Ratujesz dwa życia i wiele innych, ponieważ odpowiadając na wezwanie Jezusa, “Idź, i ty czyń podobnie” ci misjonarze postawili siebie w roli dobrego Samarytanina. W naszym Domu Wieczernik w San Paulo mamy okazję każdego tygodnia przyjmować pewną panią, którą nazywamy “Pani Dina”. Ona ma około 50 lat, różne problemy psychiczne i mieszka na ulicy. Pewnego dnia, pijąc z nami kawę powiedziała: “Jezus mieszka w tym domu”. Któregoś dnia stałem przy drzwiach i ona zawołała mnie, abym wszedł do środka. Później, kiedy wychodziłem, ona uśmiechnęła się i pożegnała się ze mną mówiąc: „Czuję, że tutaj opiekuję się mną Jezus”. Posłanie Pana dla każdego z nas jest bardzo jasne „Idź, i czyń podobnie”. W ten sposób troska o ubogiego, przyjęcie brata z ulicy, uwaga, którą poświęcamy tym, którzy są obok nas, są zachowaniami dobrego Samarytanina.

U końcu tego roku, wobec społeczności, w której się znajdujemy pytamy się: „czy znam mojego bliźniego?” Czy podczas tej drogi, która przeszliśmy, czy zrozumieliśmy jak powinniśmy używać miłosierdzia wobec naszego bliźniego?

Rozpoczynamy koleją misję Thalita Kum w centrum San Paulo. I ta misja pomoże nam zastosować w praktyce tę przypowieść i w związku z tym, że jest to w okresie Świąt Bożego Narodzenia, pomoże nam głosić jak wielka jest miłość Jezusa, który rodzi się pośród nas , w naszych ludzkich warunkach, aby nam przypomnieć, że powinniśmy używać Miłosierdzia, tak jak On czynił. W tym roku, będziemy mieli szczególną łaskę, gdyż będziemy pracować z Nowymi Wspólnotami z Archidiecezji z San Paulo. Będziemy mieli sposobność, aby oddać do dyspozycji, w jedności, różnorodność naszych darów i charyzmatów, aby ogłaszać narodzenie Dzieciątka Jezus służąc chorym, tym co nie mają w co się ubrać, tym, którzy są najmniejsi (Mt 25, 31), głosząc obcokrajowcom, więźniom, prostytutkom, (Mt 19,14; 21, 31) itd. Mamy nadzieję, że my wszyscy z Ruchu, doświadczymy tego wyjścia z siebie, aby realizować nasz charyzmat, który Bóg umieścił w naszym sercu jako Przymierzu Miłosierdzia, i że uczynimy to w sposób konkretny, tak jak nas nauczył Dobry Samarytanin.

W ten sposób, będziemy mieli pewność zrozumienia i odpowiedzi na to wezwanie Jezusa: Któryż z tych trzech okazał się, według twego zdania, bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?” On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”. Jezus mu rzekł: „Idź, i ty czyń podobnie “. Uczyńmy podobnie w całym Ruchu Przymierze Miłosierdzia w tym miesiącu i w ten sposób przygarnijmyDzieciątko Jezus w naszych fraterniach, w grupach tęczy wraz z darczyńcami i przyjaciółmi. Wszyscy chciejmy przygarnąć Go w naszych domach jak to zrobił ów gospodarz. Zatem, do dzieła! To tak piękne móc przyjąć Jezusa tak jak Maryja, która przyjęła Go po to, by dać Go światu w Dniu Bożego Narodzenia. Z pewnością dziś Jezus prosi nas, byśmy Go odwiedzili, jak odwiedzili go Trzej Królowie, idąc tam gdzie mieszkają dzieci na ulicy lub w fawelach. Warto odpowiedzieć nasze „tak” bez żadnej rezerwy. Dajmy Dzieciątku Jezus tę radość ujrzenia swoich dzieci, którzy chcą żyć Ewangelią w sposób konkretny.

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia życzą

ojciec Antonello i ojciec João Henrique

Słowo na Październik 2012

Wyjął dwa denary i dał je gospodarzowi.

 

 Samarytanin, ta osoba Jakiś czas temu potrzebowaliśmy kamery, aby móc transmitować w internecie na stronie Przymierza czwartkową mszę świętą z modlitwą uzdrowienia. Poprosiłem ludzi o konkretną pomoc i na koniec podszedł jeden młody człowiek, który dał nam laptopa, mówiąc, że sprzedaje takie komputery. Sprzedaż szła mu bardzo źle, ale on ufał że, przekazując tę darowiznę otrzyma stokroć więcej. Tak się też stało! Miesiąc później przyszedł świadcząc, że nigdy nie sprzedał tak dużo i chciał podarować nam więcej laptopów, aby podziękować Bogu za miłość jaką obdarza jego samego i jego rodzinę.

Samarytanin wyjął dwa denary i dał je gospodarzowi, powiedział do niego: “Mniej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał” (Łk 10, 35) Jest to nauka, którą Jezus nam daje, abyśmy stali się wolnym od wszystkich dóbr, które posiadamy.

Ta prawda dotyka nas nadmiernie, wiele razy w sposób negatywny, powodując lęk i sprawiając że uciekamy od zobowiązań, o które prosi nas Bóg, dla prawdziwego i całkowitego ofiarowania się, które ukazuje zaufanie w Opatrzność Bożą. Dlaczego rodzi się tak wiele zastrzeżeń, na przykład, co do bycia wiernym dziesięcinie? Dlaczego gromadzimy dobra w dużych ilościach? Pomyślmy, ile rzeczy niepotrzebnych mamy w naszych domach? Wystarczy, że po tej medytacji spojrzysz do swojej szafy w pokoju, aby uświadomić sobie jak mało ufasz Opatrzności, ponieważ gromadzisz tyle niepotrzebnych rzeczy.

Czy nie jest tak, że ktoś zawsze stara się o lepsze ubezpieczenie, bogatsze, aby zabezpieczyć swoją starość i zdrowie? Czy nie jest tak, że zbytnio martwisz się o oszczędzanie pieniędzy dla swojego dziecka, aby kupić mu dom i wiele frywolnych rzeczy, tak aby poczuło się kochane (tak jakby miłością było obładowanie dzieci tyloma bezużytecznymi rzeczami)?

Faktem jest, że boimy się życia, boimy się przyszłości, boimy się zaufać całkowicie Bogu, ponieważ nie postrzegamy Go jako Ojca, który troszczy się o nas w sposób osobisty i kochający. Prawda jest taka: postrzegamy Boga jako tyrana, dyktatora który umieścił nas w tym świecie i który opuścił nas, mówiąc: “odwróć się!”. Myśląc w ten sposób, właściwie mówimy, że On nas poddaje złemu przeznaczeniu, bez żadnej nadziei. Jesteśmy wielkimi egoistami i jesteśmy tak pyszni, że ufamy tylko i wyłącznie sobie samym i pomimo tylu wstrząsów, wciąż trwamy w naszym egoizmie, wiedzeni pragnieniem bycia wszechmogącymi, bez oddania się Panu.

Z pewnością, wielu będzie myślało, że zbyt mocne jest to co piszę, ale pomyśl tylko: jaka jest twoja dziesięcina? Wy, konsekrowani, pomyślcie ile perfum i szamponów mamy ponad to co potrzebujemy? Dzisiaj możemy również zapytać siebie, ile razy korzystamy z telefonu i internetu bez powodu i bez potrzeby. Tak, wydajemy pieniądze bezużytecznie i są to pieniądze ukradzione biednym i Bogu! Ile butelek coca-coli pijemy bez potrzeby? Każda butelka to jeden chłopiec który umiera z głodu, który pod koniec życia będzie nas sądził za chciwość i skąpstwo, ponieważ kiedy on umierał, my mieliśmy pełne brzuchy. Chcemy posiadać, aby nie lękać się przyszłości. Na poziomie psychologicznym, „nie mieć” oznacza śmierć, a my wszyscy boimy się śmierci. Jeśli nie będę się otaczał rzeczami, które dają bezpieczeństwo, umrę! Więc gromadzę, gromadzę, gromadzę, cały czas żyjąc w lęku, że nie mam jeszcze więcej, nie mam wystarczająco dużego zabezpieczenia. Mieć, mieć, posiadać, posiadać najwięcej ile to możliwe, aby poczuć się bezpiecznym..Bezpieczni w czym? Czy myślicie, że nie umrzecie i nie zostawicie wszystkiego albo niczego, pozostawiając po sobie jedynie krytykę innych, którzy powiedzą, że byliście zbytnio przywiązani do rzeczy, ludzi i do siebie samego?

Samarytanin, również i tym razem, nam pomaga! On dał pieniądze gospodarzowi i dał dużo, wszystko, gotowy zapłacić więcej w drodze powrotnej. Potrzebne jest oderwanie się. Całkowite oddanie się jest znakiem prawdziwej miłości i wolności. Musimy rozpocząć od małych rzeczy: spójrz na swój dom i na to czego nie potrzebujesz, żeby żyć z Bogiem. To co jest bezużyteczne wyrzuć, oderwij się od rzeczy które przemijają!

Kilka dni temu, pojechałem głosić w jednym mieście w Brazylii i pewna rodzina z radością, mnie ugościła. Mieli telewizory we wszystkich miejscach: w salonie, kuchni, garażu, pokojach, nawet w łazienkach! I oczywiście w samochodzie! Biedactwa. Rodzice rozpaczali, że nie mają kontaktu ze swoimi dziećmi. Mówili, że dzieci żyją przed komputerami i telewizorem. To śmieszne! Ja wyrzuciłbym to wszystko za okno! Tak, wyrzuć wszystko to co nie czyni ciebie wolnym, nawet długopis!

Na nowo musimy odkryć pełne zaufanie do Boga Ojca. Ewangelia mówi jasno. Dlaczego martwicie się o posiadanie? Przypatrzcie się liliom polnym.. Spójrz na ptaki na niebie.. One nie pracują, ale jedzą każdego dnia. Nawet Salomon nie był ubrany tak ładnie jak lilie polne. I Jezus dodaje: Ojciec w Niebie kocha ciebie bardziej niż lilie polne i ptaki powietrzne. (Mt. 6,25). Zaufaj, to jest klucz! Bóg Ojciec kocha nas miłością ogromną i wieczną i zawsze troszczy się o nas, stale, w każdej chwili. Zaufaj!

Dlaczego więc dziesięcina nie przychodzi? Dlaczego nie ma darowizn? W Ruchu Przymierza Miłosierdzia jest nas wielu, tutaj w Brazylii i w Europie. Czyż z naszych dziesięcin i darowizn nie moglibyśmy zbudować wielu miast miłosierdzia? Jak nędzna jest nasza głowa. Będąc przywiązanym do naszych zabezpieczeń, jasnym jest, że Bóg nie będzie nam dawał stokrotnie i nie będziemy mogli oddawać Mu chwały na oczach pogan.

Zatem, nigdy nie myśl w ten sposób. Dokonajmy wyboru oddania wszystkiego, a Bóg odda nam stokrotnie. Uwierzmy raz a na zawsze! Dwanaście lat temu było nas 7 osób. Teraz jest nas wielu. Wyobraźcie sobie, że tylko w Polsce, w tych trzech latach ewangelizacji, przybyło 800 członków. Czy jeszcze chcemy innych dowodów miłości Bożej?

Powinniśmy oddać wszystko, wszystko!

Zrób swój rachunek sumienia i zaufaj ostatecznie. Zostaw wszystko Bogu. On jest Ojcem!

o. Antonello Cadeddu

Słowo na Wrzesień 2012

„Podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.” (Łk 10, 34)


Podobnie jak Jezus – „Dobry Samarytanin ludzkości” pragniemy „nosić” ciężary innych na naszym bydlęciu, plecach i sercu.
To właśnie Kościół Chrystusa objawia Światu: „A my, którzy jesteśmy mocni (w wierze), powinniśmy znosić słabości tych, którzy są słabi, a nie szukać tylko tego, co dla nas dogodne” (Rz 15, 1).
Miłość, która zadziwia świat, jest najkonkretniejszym sposobem głoszenia Ewangelii: „Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód – nakarm go. Jeżeli pragnie – napój go” (Rz 12, 19-20), i jeszcze: „W miłości braterskiej nawzajem bądźcie sobie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie.”(Rz 12, 10)
Właśnie dlatego, Ojcowie Kościoła mianowali Kościół „gospodą zranionej ludzkości”: to szpital, do którego przygarnia się okradzionych, głodnych, porzuconych, aby leczyć, uzdrawiać, odkupić… Tutaj grzesznicy są kochani, a nie wykluczeni, tutaj Miłosierdzie Pana krok po kroku sprawia, że stają się Świętymi.
Niedawno jeden z ważnych polityków z Sao Paulo publicznie oświadczył, że bez działań Kościoła Katolickiego, rząd nie byłby w stanie odpowiedzieć na społeczne potrzeby miasta. Tymczasem, gdy media chcą raczej ośmieszyć Kościół, wskazując głównie na afery związane z księżmi, tak jakby to było prawdziwe „oblicze” kościoła, sto tysięcy katolików oddaje codziennie swe życie za „przemianę” ludzkości! Według statystyk, co pięć minut jeden chrześcijanin ginie za wiarę, dziesiątki tysięcy księży, konsekrowani i laicy, wśród wojen i przemocy, poświęcają swe życie chorym na AIDS, gruźlikom; posługują w szpitalach dla trędowatych i na afrykańskich pustyniach. Nie to jednak przyciąga ludzką uwagę!

Nie bójmy się tego, o czym mówi się w mediach, ale bądźmy dumni, że należymy do Kościoła Chrystusa, do Kościoła Świętego Benedykta, który niesie cywilizację Europie, Świętego Franciszka, rozkochanego w Ukrzyżowanym, w ubogich i trędowatych, Świętego Kamila, który jako grzesznik, raz dotknięty przez Boga, poświęcił całe swoje życie służbie ubogim, Świętego Jana od Boga, który przygarniał chorych umysłowo jak swoje potomstwo, Świętego Wincentego a Paulo, Jana Bosco, Matki Teresy z Kalkuty i innych Świętych, którzy „wydobyli” promienną twarz Chrystusa, Dobrego Samarytanina ludzkości.

.
Jak żyć tym Słowem?

.
Święty Wincenty a Paulo mówił: „miłosierdzie polega na tym, że nie da się patrzeć na kogoś kto cierpi, samemu nie cierpiąc, że nie można widzieć płaczącego, samemu nie płacząc. Miłosierdzie jest aktem miłości, które przenika serce drugiego”. To szaleństwo miłości doprowadziło go do tego, żeby poprzez współczucie drugiemu człowiekowi choremu na schizofrenię, poprosić Boga o tę chorobę dla siebie. I rzeczywiście, zachorował na cztery lata, gdy tymczasem człowiek został uzdrowiony! My także jesteśmy wezwani do tego, aby wcielić w życie szaleństwo miłości.
Musimy żyć Słowem, zrozumiawszy, że najgłębsze uzdrowienie ludzkości dokona się, kiedy nasz brat zostanie „przyprowadzony” do gospody Kościoła, żeby w Nim zostać uleczonym mocą sakramentów.
Tylko Łaska Boża może rozradować serca ludzkie! Nigdy nie zapomnę Renaty, która, po tym jak zaopiekowali się nią misjonarze, została przyjęta do jednego z domów naszej wspólnoty. Zanim zmarła na AIDS, otrzymała od Pana odpuszczenie grzechów w sakramencie pojednania, oraz Serce w Eucharystii. Mimo bólu, skakała z radości na łóżku, ponieważ po utraconym życiu w prostytucji i kokainie, usłyszała od Jezusa te same słowa, które powiedział dobremu Łotrowi umierającemu obok niego na krzyżu: ”Zaprawdę powiadam ci: Dziś będziesz ze mną w raju”. (Łk 23, 43).
Wychwalajmy Pana w tym, do czego nas wzywa!
O. Henrique

Słowo na listopad 2017

Jezus był z apostołami na ostatniej wieczerzy, kiedy dał nam swoje przykazanie, “przykazanie nowe”! Były to ostatnie słowa Jezusa zanim wydał Siebie, aby zostać „uwielbionym” na krzyżu, i umrzeć.
Dobrze wiemy, że ostatnie słowa ukochanych osób, które przechodzą do innego życia, są słowami najważniejszymi, które muszą zostać zachowane i wypełnione. Są „testamentem”, mówią o wieczności, o tym, co jest sednem, co nie przemija! Kontekst, tak naprawdę, był przepełniony boleścią. Jezus miał przed sobą osoby, które kilka godzin później miały go opuścić. Judasz Go zdradzi i wyda arcykapłanowi, Piotr powie kłamliwie, że Go nie zna, a pozostali – uciekną. Jednakże, Jezus to wszystko przekracza i, w geście umycia każdemu stóp, ukazuje poziom swojej miłości. On oddaje życie za zdrajców, za tych braci, których kocha najbardziej, i których wybrał. On idzie dalej, kocha do końca!
Niezwykły jest ten moment: On patrzy na każdego z nich, wie, że Go opuszczą, widzi w ich oczach strach, niezgodę na to, e nie jest Tym, Kim jeszcze klika dni temu myśleli, że jest – wyzwolicielem, królem, który zatriumfuje nad Rzymianami, faryzeuszami, uczonymi w Piśmie, fałszywymi kapłanami panującymi nad ludem. Widzi ich gniew pomieszany z rozczarowaniem, i co czyni? Umywa i całuje stopy apostołom! Daje im nowe przykazanie: miłujcie się wzajemnie, jak i Ja was umiłowałem. Jest to szaleństwo nad szaleństwami! Ale to jest właśnie nowe przykazanie! Jedyny prawdziwy i najbardziej dogłębny skarb, jaki Bóg nam pozostawia, na kilka godzin przed swoją śmiercią.
Jezus jest zdradzony przez Judasza i odrzucony przez Piotra, ale zdrada i bycie odrzuconym mówią o Jego absolutnej miłości: On ofiaruje się jako ofiara za tych, którzy Go zdradzają, opuszczają, odrzucają i zabijają Go. Dla Niego nie wchodzi w grę potępienie innych lub chęć zaistnienia jako mistrz, przełożony. Nie, nic w tym rodzaju. On czyni Siebie niewolnikiem, sługą. Umieszcza Siebie nisko, na ostatnim miejscu. To doprawdy szaleństwo: Bóg, który czyni się ostatnim, sługą, niewolnikiem! W tym jest nowość Ewangelii. On pokazuje nam, jak nas kocha, dając swoje życie!
Rzeczywiście, w tym przykazaniu, „nowym przykazaniu”, które określa życie Chrześcijanina, możemy wskazać na dwa elementy:

1. Kochać jak Chrystus, to dać życie za braci, to kochać do końca = Amar como Cristo é dar a vida pelos irmãos, é amar até o fim = Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15,13).
2. Miłość Chrześcijan jest miłością wzajemną: miłujcie się wzajemnie! – Taką miłość charakteryzuje wzajemność!

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15,12-13)

Tutaj znajduje się sekret prawdziwego, nowego życia dla nas. W końcu z Nim odkrywamy sens naszego istnienia: miłować się tak, jak On nas umiłował. W praktyce jestem naprawdę osobą, realizuję się jako człowiek, kiedy kocham, dając życie za innych.
Najpierw potrzeba, abyśmy zrozumieli, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Pierwsza postawa, jaką powinienem przyjąć, by żyć tym przykazaniem jest więc decyzja oddania mojego życia braciom, każdemu z nich, bez względu na osobę, kochać tych, którzy mnie kochają i zdradzają, którzy mnie odrzucają… kochać nieprzyjaciół i dać za nich swoje życie, jak Jezus, który wydał Siebie i umarł, aby zbawić poprzez swe poświęcenie tych, którzy Go zabili: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23,24).
Wielu pomyśli: „Ależ to niemożliwe! To ponad nasze siły!” To prawda… ale dla Boga wszystko jest możliwe! Z tego powodu, Pan podczas ostatniej wieczerzy, nie dał jedynie “nowego przykazania”. On dał nam w Eucharystii, „Nowe Serce”, Swoje własne Serce, aby kochać, jak On kocha! To On jest Tym, który nas uzdalnia, bowiem nigdy nie prosi nas o nic, czego sam wcześniej by nie dał.
Zawsze pamiętam o pewnym polskim misjonarzu, który był w Rwandzie w czasie bratobójczej wojny, którego zabrano poza wioskę, aby został uwolniony przez grupę żołnierzy, przed nadejściem rewolucjonistów. Nagle, zatrzymał się, otworzył Biblię i przeczytał: Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka. Zdecydował wtedy, by pozostać z tysiącami Chrześcijan. Wszedł do kościoła, zrobił wystawienie Pana Jezusa Eucharystycznego, by adorować i uwielbiać to Eucharystyczne Serce, które daje nam siłę do tego, aby kochać, jak On nas ukochał i aby dawać życie za swych przyjaciół. Tak zginął w masakrze razem ze swoimi owcami, ofiara i kapłan, jak Jezus w Hostii i Najwyższy Kapłan.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15,12-13)

Nie zawsze Pan powołuje nas do poniesienia najwyższej ofiary w krwawym męczeństwie. Istnieje jednakże „białe męczeństwo”, pochodzące od tych, którzy, jak mówiła św. Tereska od Dzieciątka Jezus, „wbijają szpilki”. Przebaczając tym, którzy nas krzywdzą, milcząc wobec niesprawiedliwego oskarżenia, wybierając poświęcenie i pokutę za nawrócenie grzeszników, udzielając i dzieląc się tym co mamy z potrzebującym, wyrzekając się naszego czasu lub odpoczynku, aby służyć, będziemy ćwiczyć się w tej miłości, a pozwalając, by sam Chrystus kochał w nas, będziemy uczyć się od Niego każdego dnia, by „miłować, jak On nas umiłował”!

O. Antonello Cadeddu